Kiedy dowiedziałem się, że musical, dzięki któremu pokochałem ten gatunek, znów wraca na polską scenę, nie wahałem się ani chwili. Gdy tylko ogłoszono sprzedaż biletów w Teatrze Muzycznym w Łodzi, kupiłem swój. I choć premiera odbyła się kilka miesięcy wcześniej, ja dotarłem do Łodzi dopiero 10 stycznia. W środku zimy kiedy Grecja istnieje głównie w marzeniach, a słońce jest bardziej wspomnieniem niż realnym doświadczeniem. I właśnie wtedy Mamma Mia! zadziałała najmocniej. Nie jako kolorowa pocztówka, ale jako musical, który naprawdę żyje na scenie.


