Przeglądając stare fotografie z pierwszej połowy XX wieku, a nawet ryciny z wieku XIX, trudno oprzeć się jednemu wrażeniu: faceci wyglądali po prostu dobrze. I nie mówimy tu wyłącznie o arystokracji czy elitach władzy. Robotnik idący do fabryki, rzemieślnik w swoim warsztacie czy urzędnik spieszący tramwajem do biura – każdy z nich miał w sobie pewną dozę surowej, męskiej elegancji. Dobrze skrojona marynarka, kapelusz, czyste buty. Dzisiejsza ulica zdominowana jest przez dresy, bezkształtne bluzy z wielkimi logo i wszechobecny, bezrefleksyjny casual. Co poszło nie tak? Dlaczego zrezygnowaliśmy z klasy na rzecz totalnego rozluźnienia i gdzie podział się duch dawnego gentlemana?







