More Posts

  • „Amahl i nocni goście” – Jeśli uczyć najmłodszych miłości do opery… to w taki sposób.

    recenzja we współpracy z Operą Krakowską

    Kiedy otrzymałem od Opery Krakowskiej zaproszenie na premierowy spektakl „Amahl i nocni goście”, naprawdę się ucieszyłem. Po pierwsze sam z siebie pewnie trudniej byłoby mi się zdecydować na wycieczkę do Opery w Krakowie, choć od lat powtarzam, że sztuka, a zwłaszcza opera, to coś, czemu nigdy nie odmawiam.

  • Nie taka zła ta czarownica… czyli „Wicked” w Romie…

    Magia, perfekcja i moje mieszane uczucia

    Jest coś w Teatrze Muzycznym Roma, co sprawia, że ilekroć ogłaszają nowy tytuł – wiem, że muszę tam być. Kocham ten teatr od lat i nigdy nie zawiódł moich oczekiwań. To trochę jak z wyczekiwanym premierowym odcinkiem ulubionego serialu – wiesz, że będzie dobrze, bo jeszcze nigdy nie rozczarował. Po sukcesie „Wicked”, zarówno na deskach teatrów, jak i w wersji filmowej, wiedziałem, że prędzej czy później ten tytuł trafi i do Romy.

  • „The Phantom” w Operze Lubelskiej, czyli jak zniszczyć miłość do „Upiora…”

    Recenzja spektaklu.

    Zachęcony pozytywnym odbiorem mojej recenzji AIDY, postanowiłem kontynuować wątek komentowania sztuki z laickiego punktu widzenia. Okazja co do tego pojawiła się wyjątkowo szybko, bo kiedy dowiedziałem się że w Operze Lubelskiej wystawiany jest Upiór w operze, nie zastanawiając się ani minuty, kupiłem bilety i ruszyłem do stolicy województwa lubelskiego chcąc porównać tę sztukę z kultową już adaptacją- warszawskiego teatru ROMA.
    I właśnie wówczas przekonałem się, że zgodnie z powiedzeniem: ”gdzie się człowiek spieszy, tam się diabeł cieszy…” pośpiech to wyraźnie zły doradca… Bo gdybym nie zasugerował się plakatem, miłością do tego przedstawienia i zdjęciem ze spadającym żyrandolem… wiedziałbym że „The Phantom” w operze lubelskiej, ma tyle wspólnego z ”Upiorem w Operze” co Trybunał Juli Przyłębskiej z konstytucją RP…

    Ale po kolei…