Magią Świąt, któż z nas jej nie pragnie? Od kilku lat jednak łapię się na tym, że grudzień nie smakuje już tak samo jak kiedyś. I chociaż bardzo łatwo byłoby zrzucić winę na brak śniegu no bo co by nie mówić, śnieg zawsze był jednym z najprostszych symboli świątecznej atmosfery to jednak prawdziwy problem leży chyba gdzie indziej. W nas. W tym, jak żyjemy i jak bardzo odsunęliśmy się od tego, co kiedyś tworzyło święta naprawdę.
Im jestem starszy, tym bardziej mam wrażenie, że wraz z dorosłością cichnie w nas ta dziecięca radość, która kiedyś przychodziła naturalnie, podobnie jak zatraca się w nas „magia świąt”, bo dziś coraz częściej wymaga ona świadomego zaproszenia.
Przygotowałem dla Ciebie spis treści, który pomoże Ci łatwiej nawigować po tym wpisie.
Tempo i komercjalizacja świata, które odbierają nam zachwyt

Jednym z powodów utraty świątecznej magii jest tempo, jakie narzuca nam świat i w jakim przyszło nam żyć… Kiedyś grudzień był momentem zwolnienia — miesiącem radości, zapachu pomarańczy i wieczorów spędzanych przy stole. Dziś grudzień jest po prostu sprintem do końca roku. Listą zadań do odhaczenia, nieustannym „muszę jeszcze to i tamto”. W takim chaosie trudno znaleźć miejsce na refleksję i zachwyt, a przecież magia lubi pojawiać się dopiero wtedy, gdy przestajemy biec.
Drugą rzeczą, i to znacznie gorszą, która odbiera świętom ich dawną magię, jest komercjalizacja. Święta stały się produktem wyjętym z katalogu kolejnej świątecznej reklamy, a nie przeżyciem. Reklamy odliczają dni do promocji, sklepy dekorują się wcześniej, niż jesienne liście spadną z drzew, a social media zalewają nas idealnymi obrazkami. I nagle nasze własne święta wydają się zbyt zwyczajne, zbyt mało wystylizowane, zbyt niepasujące do tego, co sami oglądamy! Zupełnie jakby magia potrzebowała filtra. Tymczasem to, co prawdziwe, nie musi być perfekcyjne, by było ważne.
Nie ma relacji… nie ma magii świąt…

Z przerażeniem zauważyłem też, że zmieniły się relacje między ludźmi. Spotkania stały się krótsze, bardziej powierzchowne, znacznie szybsze. Zamiast rozmów szybka wymiana prezentów. Zamiast bycia obecność tylko pozorna, bo myślami jesteśmy w telefonie lub w czymś, co musimy jeszcze załatwić. A przecież to właśnie relacje tworzyły tę wyjątkową atmosferę: świadomość, że przy tym stole jesteśmy razem, naprawdę. Trudno poczuć ciepło świąt, jeśli jesteśmy obok siebie tylko fizycznie, bez obecności ducha.
WARTO PRZECZYTAĆ: „Magiczna podróż” – Święta przez duże C!
Recenzja książki Kasi Bulicz-Kasprzak
Prawda jest jednak taka, że największa zmiana chyba zachodzi w nas samych. Tracimy także wiele innych cennych rzeczy: reakcje na bodźce, zachwyt czy nawet empatię. Kiedyś wystarczył nam zapach świątecznego ciasta, światełka w oknie u sąsiada czy karp w wannie, aby poczuć magię świąt. Dziś potrzebujemy więcej wszystkiego więcej ozdób, więcej świątecznych utworów czy więcej dekoracji żeby poczuć cokolwiek podobnego. A przecież magia zawsze była prosta. Może to my staliśmy się zbyt skomplikowani.
Śnieg… tylko jako symbol

Na koniec trzeba dodać to, co nam nie pomaga a jest to brak śniegu, którego na próżno szukać od kilku lat. Świat bez bieli jest mniej przyjemny, mniej filmowy i po prostu mniej magiczny. Ale śnieg był tylko dodatkiem. Ozdobą. Nie fundamentem. Magia nigdy nie zależała od pogody, tylko od nas od tego, ile serca wkładamy w te dni, ile miejsca robimy na spokój, bliskość i uważność.
Magia świąt wciąż tu jest tylko trudniej ją usłyszeć

I dlatego wierzę, że ta magia nie zniknęła. Po prostu ucichła. Zgubiła się w pośpiechu, w oczekiwaniach, w perfekcji, którą próbujemy dogonić. Ale wciąż możemy ją odnaleźć w drobnych gestach, w zwyczajnych momentach, w ludziach, którzy są obok.
Może w tym roku magia świąt pojawi się wolniej. Może będzie bardziej krucha. Ale kiedy ją poczujemy, będzie prawdziwsza niż kiedykolwiek, bo nie przyjdzie z reklam ani z Instagrama.
Przyjdzie z nas.
Wesołych Świąt !!!

LATEXOWY GARNITUR ZE STYLIZACI – KUPISZ TUTAJ
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: PREMIERA MOJEJ KOLENEJ KSIĄZKI!
KRÓLOWA DRAM! JUŻ W SPRZEDAŻY

Czy zdarzyło Ci się kiedyś marzyć o byciu szczuplejszą, piękniejszą, bardziej perfekcyjną?
Eliza marzy dokładnie o tym samym…, tylko że jej życie wymknęło się spod kontroli i wygląda zupełnie inaczej, niż to sobie zaplanowała. Na co dzień gra rolę lojalnej BFF – mistrzyni od ogarniania problemów wszystkich swoich przyjaciół (przynajmniej tak jej się wydaje). Ale jej własny świat? Cóż, totalna masakra.
Miłość, praca, przyjaciele (czy na pewno nimi są?),rodzina, która nie akceptuje jej życia w stolicy. I właśnie wtedy przychodzi moment olśnienia: jak sama mówi, skoro życie „ucieka jej przez dłonie”, podejmuje decyzję, która zmienia wszystko – napisze książkę. Tyle, że nie o sobie, lecz o życiu swojego przyjaciela Adasia. Czy to ją uratuje? Czy pogrąży jeszcze bardziej?
Poznaj polską Bridget Jones, królową pomyłek, przekręceń i dram – bo przecież każdy kraj zasługuje na swoją Bridget!
TU KUPISZ KSIĄŻKĘ Z AUTOGRAFEM
Oceń stylizacje
( głos)👁 Ten wpis został przeczytany 1886 razy.
☕ Szacowany czas czytania: 6 min.



This is really interesting, You’re a very skilled blogger. I’ve joined your feed and look forward to seeking more of your magnificent post. Also, I’ve shared your site in my social networks!
Very well presented. Every quote was awesome and thanks for sharing the content. Keep sharing and keep motivating others.
I really like reading through a post that can make men and women think. Also, thank you for allowing me to comment!