Gdyby ktoś zaproponował mi Szkocję na urlop, pewnie nie byłby to mój pierwszy wybór. Jestem zdecydowanie ciepłolubny, a Szkocja, chcąc nie chcąc, kojarzy mi się z deszczem, mgłą i wiatrem, który potrafi przewrócić człowieka na prostej drodze. Zazwyczaj szukam słońca, lazurowej wody i ubrań z lekkiego lnu, a nie grubych, mięsistych swetrów, warstwowej odzieży czy nieprzemakalnych kurtek, bez których wyjście z hotelu przypomina rosyjską ruletkę. Jednak czasami najpiękniejsze, najbardziej zapadające w pamięć zaskoczenia podróżnicze przychodzą właśnie z tych kierunków, w stosunku do których nie budujemy wielkich oczekiwań.







