Mówi się, że marzenia najlepiej smakują, gdy w końcu się spełniają, ale umówmy się rzeczywistość nie raz mogą odbiegać od naszych wyobrażeń na jakiś temat. Na szczęcie z Meksykiem było inaczej. Od lat miałem go na szczycie mojej listy marzeń a zatem kiedy w końcu wylądowałem w Mexico City, od którego zaczęliśmy zwiedzanie tego kraju poczułem to specyficzne uderzenie adrenaliny. To nie był tylko kolejny odhaczony punkt na mapie. To był strzał w dziesiątkę, który siedział we mnie od dawna. Bo Meksyk to nie tylko perła latynoskiej Ameryki ale niepowtarzalny vibe, klimat i energia, która zostaje z tobą na zawsze!
This was my dream!
Meksyk spełnił moje oczekiwania!