Poznałem Małgosię Pawlak przy okazji jej debiutu „Spacer z motylem”. To była niezwykła historia, którą czytałem z przyspieszonym oddechem, bo poruszała surową prawdą o stracie, bólu, żałobie. Autorka, pisząc o osobistej stracie, wniosła w moje życie ciężar i jednocześnie nadzieję, pokazując, że słowo może być mostem nad rozpaczą. Kiedy więc usłyszałem, że autorka wraca z nową książką, byłem naprawdę ciekawy. Itak dotarłem do książki „Twarze”.










