„Hurt Comfort” – książka, na którą jestem już za stary ☹

Recenzja powieści Weroniki Łodygi

Z debiutami literackimi jest tak, że albo się je kocha i autor momentalnie zyskuje grono czytelników czekających na jego drugą powieść albo… przepada bez echa, zostając tym samym zmuszony do uporania się samemu ze swoją porażką. Co by nie mówić o tym, że w przyszłym roku, po wielu trudnościach wydaję wreszcie swoją pierwszą powieść, wspominałem tutaj już nie raz. Tym bardziej kiedy zwróciło się do mnie wydawnictwo Young należące do grupy Wydawnictwa Kobiecego, z prośbą o recenzję debiutanckiej powieści Weroniki Łodygi pt. „Hurt comfort”. Przyjąłem to wyzwanie z ogromnym entuzjazmem. Nie tylko dlatego, że książka należy do młodej debiutantki, porusza wątki LGBT, ale też dlatego, że wydawnictwo nie odpowiedziało na propozycję wydania mojej powieści”Most Ikara”, tym bardziej musiałem sprawdzić czym Weronika Łodyga zjednała sobie serca reaktorów naczelnych wydawnictwa?.

Zacznijmy od małego śledztwa. Na próżno szukać jakichkolwiek informacji o tym, kim jest młoda debiutantka. Założenie „młoda” odnosi się tylko i wyłącznie co do tego, że książka została wydana pod szyldem podspółki kobiecej Young, która jest skierowana do młodego czytelnika. Książka jednak nie posiada żadnej informacji o autorze, w sieci też na próżno ich szukać. Jedyny ślad na jaki trafiłem to profile społecznościowe Weroniki, z których nie tylko wnioskuję, że dziewczyna jest młodą osobą, ale też aktywnie wspiera środowiska LGBT w Polsce.

Zobacz Też: „NORMALNI LUDZIE” – CZY TO NA PEWNO „JEDNA Z NAJWAŻNIEJSZYCH POWIEŚCI OSTATNICH LAT”? Recenzja książki Sally Ronney

To też tłumaczy główne założenia książki „Hurt Comfort”,

Hurt Comfort - Wydawnictwo Young

35.90 

Buy from here
Pins
  1. Hurt Comfort - Wydawnictwo Young

jak również poziom narracji całej historii, jedocześnie stając się jej największym atutem. Czy „Hurt Comfort” zdołało mnie uwieść na tyle aby postawić ją w kanonie ulubionych książek gatunku? Mówiąc krótko – nie, ale jednocześnie uważam, że to niezwykle sympatyczna i potrzebna książka… o co zatem mi chodzi?

Oczywiście można by założyć, że wszytko co tutaj piszę wynika z jakiejś zazdrości co do decyzji o wydaniu przez wydawnictwo właśnie tej powieści. Stanowczo jednak chcę zaprzeczyć takiemu postrzeganiu sprawy. Po pierwsze gratuluję z całego serca autorce, że udało się jej zrealizować swoje pewnie jedno z marzeń, po drugie, czytając tę książkę jestem absolutnie pewien, że wydawnictwo YOUNG pasuje do niej idealnie, jednocześnie nabierając przekonania, że zupełnie nie pasuje do mojej książki…, ale przecież nie o niej będzie tu mowa?

„Hurt Comfort” opowiada historię dwóch 18-letnich chłopaków, którzy powoli odkrywają przed sobą swoje uczucie, z którym, choć obaj pogodzeni są ze swoją orientacją, szczególnie jeden ma wyraźny problem z zaakceptowaniem wyjścia z szafy wobec społeczeństwa, w którym żyje. Ma też wyraźny problem z kontaktami międzyludzkimi stając się tym samym kimś na kształt społecznego outsidera, który… właściwie nie ma specjalnych powodów, aby nim być.

Co w tej książce się udało?

Przede wszystkim książka świetnie się odnajduje w pokoleniu w jakim przystało jej powstać. To świat nastolatków, dorastających młodych ludzi osadzony w ich social mediowych realiach i maturalnych „problemach”. Tutaj widać główna oś prawdy książki, do której autorka wyraźnie należy. Mało tego, Weronika bardzo sprytnie operuje młodzieżowym żargonem, postrzeganiem rzeczywistości i roszczeniowym podejściem pokolenia millenialsów. Jednocześnie choć czyta się to przyjemnie lekko i z nie jednorazowym uśmiechem na twarzy… z punktu widzenia dwudziestokilkulatka, który lata szkolne ma już dawno za sobą, ba nawet ukończył już studia… książka staje się zwyczajnie uroczo infantylna, z przykrością stwierdzając, że nie jest się grupa docelową powieści, choć ta grupa wyraźnie jest tutaj zaznaczona. I to jest jej wyraźny plus.

Weronika Łodyga porusza się bardzo prostym i łatwym w odbiorze językiem. To też sprawia, że książka czyta się bardzo bardzo szybko! (Choć ma ponad 400 stron). Samo czytanie staje się przyjemnością i mogę polecić tę rozrywkę choćby na nadchodzący pandemiczny czas. Atutem jest też ukazanie pewnego rodzaj normalności środowiska LGBT, tolerancji w kręgach najbliższych ludzi oraz co by nie mówić wyraźniej akceptacji, w osobie, szkolonych nauczycieli czy też przyjaciół. To kolejny ogromny atut powieści, bo takich książek w obecnym czasie najbardziej potrzebujemy.
I tych atutów można by wymienić jeszcze wiele. Nie mniej jednak ponieważ mój blog oparłem na szczerości, muszę wspomnieć o aspektach, które sprawiły, że „Hurt Comfort” nie skradł mojego serca…

Jeden z błędów, które popełniła autorka, to bardzo stereotypowe ujęcie bohaterów. Skoro lesbijka to miłośniczka glanów i ciętego języka. Skoro gej to w kolorowych ciuchach, skoro alkoholik odkupujący winy to słaby charakter, skoro ładna dziewczyna to instagramowa modelka, skoro tolerancyjni rodzice… to przerysowani do grama możliwości homo frendly persony. Z punktu widzenia dorosłego odbiorcy jest to po prostu… strasznie proste i krzywdzące, głównie dlatego, że te stereotyp ciągną za sobą główny grzech powieści.

Pomimo ogromnej ilości atutów, które wymieniłem, w książce brakuje psychologii bohaterów. Autorka od czasu do czasu wtrąca jakieś sceny z przeszłości i wydarzeń jakie im towarzyszą, ale jest to temat zazwyczaj pobieżny, wtrącany w fabułę w taki sposób, aby czytelnik zaakceptował i aby sam dopowiedział sobie pozostałą część.

„Hurt Comfort” miało też koncentrować się na dwóch głównych bohaterach i wyraźnie to robi… tylko, że ze szkodą dla wszystkich wydarzeń. W efekcie Artur staje się dla mnie wizytówką młodego pokolenia z całym bagażem roszczeniowej postaci, negującej wszystko co dobrego zsyła mu los i którego najmniej lubię ze wszystkich bohaterów książki. Z kolei Janek jest stereotypowym gejem, który choć uroczy, jest tak miękki, że aż nie sposób uwierzyć, że jest prawdziwy.

W efekcie najciekawsze są postacie drugoplanowe, o których najmniej wiemy a wydarzenia z ich udziałem są właściwe tylko zaznaczone, stanowią jedynie przerywniki dla fabuły, a to co wciągnęło mnie najbardziej, to wątek relacji z ojcem, przeszłości poprzedniego związku bohatera czy ostatecznie psychologiczny wątek „łatwiejszego życia” w heteroseksualnym związku, który został tak szybko wygaszony jak szybko się pojawił. Brak tutaj dramaturgii, która mogłaby pozwolić wskoczyć tej powieści na wyższy level i trafić do starszego odbiorcy.

Czytając „Hurt Comfort” zrozumiałem równocześnie, dlaczego nigdy nie otrzymałem podobnej uwagi, podczas czytania swojej powieści – „Most IKara” przez pierwszych recenzentów, wszak również piszę o młodym chłopaku w podobnym wieku. Prawdopodobnie dlatego, że większość bohaterów, których spotyka na swojej drodze to dojrzali ludzie z ogromnym bagażem doświadczeń, które rzutują na życie. W przypadku „Hurt Comfort” 80% bohaterów to młodzi ludzie, których problemy… niewiele różnią się od siebie… a nawet jeśli, to szybko zostają rozwiązane.

Podsumowując:

Weronika Łodyga stworzyła swoją pierwszą książkę, która ma potencjał na tyle duży, że powinna tym samym pisać dalej, rozwijając psychologię bohaterów do tego stopnia, że książkę będzie się chłonąć jeszcze szybciej. Młoda autorka wyraźnie ma potencjał oraz wyobraźnię, która może procentować w kolejnych powieściach.

Uważam, że „Hurt Comfort” to bardzo sympatyczna książka, która będzie wybitną książką dla młodych ludzi, jednocześnie pozostawi pewien rodzaj rozczarowania wśród czytelników, którzy ukończyli już te nieszczęsne 25 lat. Czy to jej wada? Absolutnie nie! Bo ta książka wcale nie jest dla nich, jest dla młodych ludzi, którzy chcąc poznać świat LGBT z tej dobrej i tęczowej strony. I to ostatecznie zawyży moja ocenę, bo właśnie taką edukację i lekcję tolerancji ci młodzi powinni dziś otrzymywać!

KUPISZ TUTAJ: “Hurt Comfort” – Wydawnictwo Young

Ostateczna ocena: 7/10

Sending
Oceń stylizacje
5 (2 głosy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Skórzane Spodnie – hit czy kit?

LEPIEJ JEST BYĆ MODNY CZY STYLOWY?