Jest w tym zdaniu coś więcej niż tylko krótki slogan, którą większość z nas gdzieś kiedyś słyszała. „Dziś prawdziwych kowbojów już nie ma (w oryginale jest cyganów :))” brzmi trochę jak żart, trochę jak zarzut, a trochę jak smutna obserwacja rzeczywistości, w której coraz trudniej złapać się jakiegokolwiek punktu odniesienia. Bo kiedyś chłopy były po prostu inni. Naprawdę. Może nie lepsi… ale prostsi w obsłudze na pewno!
Męskość miała swój kształt. Czasem toporny, czasem krzywdzący, ale jednak konkretny. Był ten symboliczny kowboj facet, który nie mówił dużo, ale wiedział, co robi. Był ojciec, który może nie potrafił powiedzieć „kocham”, ale potrafił zadbać, żeby niczego nie brakowało. Był gość, który brał odpowiedzialność, nawet jeśli nikt go za to nie głaskał po głowie. I nagle ten obraz zaczął się rozmywać.
Przygotowałem dla Ciebie spis treści, który pomoże Ci łatwiej nawigować po tym wpisie.
Gdzie sie podziali kowboje czyli świat, który zmienił zasady gry

Świat się zmienił! Nie dlatego, że ktoś go brutalnie zniszczył. Raczej dlatego, że zmienił szybciej, niż zdążyliśmy wymyślić coś w jego miejsce. Dziś nie ma prerii, na której trzeba coś zdobywać. Nie ma pojedynków w samo południe, które symbolicznie rozstrzygają, kto ma rację. Jest za to codzienność, która wymaga zupełnie innych kompetencji – komunikacji, samoświadomości, elastyczności. I to jest w porządku. Problem zaczyna się wtedy, kiedy stare wzorce przestają działać, a nowe jeszcze nie zdążyły się ułożyć w coś, co można nazwać tożsamością.
ZOBACZ TEŻ: Dlaczego wszyscy mamy słabość do Bad Boyów?
Bo prawda jest taka, że wielu facetów dzisiaj nie tyle nie chce być „kowbojem”, co po prostu nie wie, kim ma być zamiast niego. Z jednej strony słyszy, że powinien być wrażliwy, obecny, uważny na emocje, swoje i cudze. Że ma mówić, dzielić się, nie tłumić. I to jest dobra zmiana, potrzebna, długo wyczekiwana. Z drugiej strony ten sam facet nadal czuje, że ktoś od niego oczekuje stabilności, decyzji, ogarniania rzeczy, kiedy wszystko się sypie. Mówiąc prościej, ma być jednocześnie miękki i twardy, spokojny i zdecydowany, otwarty, ale nie zagubiony. I spróbuj to wszystko pogodzić, kiedy nikt cię tego wcześniej nie nauczył.
Pokolenie zmian bez wzorców

Poprzednie pokolenia prawdopodobnie miały takich rozmyślał ani rozmów. Tam się raczej działało, a nie analizowało. Emocje się przeżywało, ale rzadko nazywało. I jasne to miało swoje koszty. Wielu mężczyzn płaciło za to samotnością, napięciem, zamknięciem w sobie. Tylko że jednocześnie mieli coś, czego dziś często brakuje jasność roli. Dziś tej jasności nie ma. I to widać na każdym kroku.
Nie wiem który świat był lepszy a który gorszy, nie czuję się na siłach aby o tym pisać. Wiem jednak ze obecnie żyjemy w świecie skrajności i widać ją w tym, jak łatwo nam w nią wpaść. Albo próbujesz być „twardy jak kiedyś”, co szybko kończy się odcięciem od siebie i swoich emocji, albo idziesz w drugą stronę i gubisz granice, próbując dopasować się do wszystkiego i wszystkich. Jedno i drugie prędzej czy później prowadzi do frustracji.
Współczesny wzór męskości

Męskość bez względu na to jakkolwiek ją dziś rozumiemy nie znosi pustki i braku realnych wzorców.Ona potrzebuje fundamentu. Tylko że ten fundament nie może już być zbudowany na zasadzie „bo tak trzeba” albo „bo tak było zawsze”. To już nie działa. Dziś trzeba go zbudować świadomie, kawałek po kawałku, często metodą prób i błędów. I może właśnie to jest w tym wszystkim najtrudniejsze.
Kiedyś można było się do czegoś dopasować. Był pewien wzorzec niedoskonały, ale jednak. Dziś ten wzorzec trzeba stworzyć samemu. Wybrać z różnych kawałków to, co ma dla ciebie sens. Nauczyć się być jednocześnie wrażliwym i odpowiedzialnym, obecnym i zdecydowanym.
POLECAM: Duchy… szatany i inne kurhany…
Recenzja książki Mroczne letnisko
Nauczyć się mówić o emocjach, ale też nie robić z nich wymówki do unikania działania. To nie kryzys, to moment przejścia To nie jest łatwe. I nie będzie. Ale może to wcale nie jest kryzys, tylko moment przejścia.
Bo kiedy przyjrzeć się temu bliżej, to te wszystkie „stare” cechy wcale nie zniknęły. Odwaga dalej jest potrzebna. Odpowiedzialność dalej robi różnicę. Umiejętność podejmowania decyzji, kiedy sytuacja tego wymaga, nadal jest czymś, co buduje poczucie bezpieczeństwa – zarówno twoje, jak i ludzi wokół.
Zmiany i nie zmiany…

Nowa męskość nie potrzebuje rewolweru. Dziś nie chodzi o to, żeby być najszybszym rewolwerowcem w mieście. Chodzi o to, żeby ogarniać życie, które nie ma jednego scenariusza. Żeby nie uciekać, kiedy robi się trudno. Żeby nie znikać emocjonalnie tylko dlatego, że tak jest łatwiej. I jednocześnie nie rozpadać się przy pierwszym problemie, tłumacząc wszystko „wrażliwością”.To jest zupełnie inny poziom trudności niż kiedyś. Mniej spektakularny, ale bardziej wymagający.
Dlatego mam wrażenie, że dziś nie tyle „nie ma kowbojów”, co po prostu przestaliśmy ich potrzebować w starej formie. A nowa forma dopiero się tworzy. Bez jednego, konkretnego obrazu. Bez plakatu, który możesz sobie powiesić nad łóżkiem i powiedzieć: „okej, chcę być taki”.
Czy dziś możemy być kowbojami?

Dziś możesz być kimś więcej niż tylko kopią wzorca, który ktoś wymyślił przed tobą. Możesz być facetem, który potrafi czuć i działać jednocześnie. Który bierze odpowiedzialność nie dlatego, że „tak trzeba”, tylko dlatego, że sam tak wybiera. Który nie musi udowadniać swojej wartości przez dominację, ale też nie pozwala jej sobie odebrać.
To nie jest tak chwytliwe jak obraz samotnego kowboja na horyzoncie. Ale jest dużo bardziej prawdziwe. I może właśnie o to w tym wszystkim chodzi.
MĘSKIE CHAPSY – KUPISZ TUTAJ

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: PREMIERA MOJEJ KOLENEJ KSIĄZKI!
KRÓLOWA DRAM! JUŻ W SPRZEDAŻY

Czy zdarzyło Ci się kiedyś marzyć o byciu szczuplejszą, piękniejszą, bardziej perfekcyjną?
Eliza marzy dokładnie o tym samym…, tylko że jej życie wymknęło się spod kontroli i wygląda zupełnie inaczej, niż to sobie zaplanowała. Na co dzień gra rolę lojalnej BFF – mistrzyni od ogarniania problemów wszystkich swoich przyjaciół (przynajmniej tak jej się wydaje). Ale jej własny świat? Cóż, totalna masakra.
Miłość, praca, przyjaciele (czy na pewno nimi są?),rodzina, która nie akceptuje jej życia w stolicy. I właśnie wtedy przychodzi moment olśnienia: jak sama mówi, skoro życie „ucieka jej przez dłonie”, podejmuje decyzję, która zmienia wszystko – napisze książkę. Tyle, że nie o sobie, lecz o życiu swojego przyjaciela Adasia. Czy to ją uratuje? Czy pogrąży jeszcze bardziej?
Poznaj polską Bridget Jones, królową pomyłek, przekręceń i dram – bo przecież każdy kraj zasługuje na swoją Bridget!
TU KUPISZ KSIĄŻKĘ Z AUTOGRAFEM
Oceń stylizacje
( głos)👁 Ten wpis został przeczytany 622 razy.
☕ Szacowany czas czytania: 8 min.






