Kraina Lovecrafta – miks gatunkowy z pogranicza horroru, fantastyki… i rozprawki nad rasizmem Stanów Zjednoczonych

Recenzja książki Matta Ruffa

Nie jestem fanem fantastyki właściwie w żadnej postaci. Nie lubię ani filmów science fiction, opowieści o potworach ani tym bardziej nierealnych książek. Dlatego też do propozycji zrecenzowania książki wydanej pod szyldem Wydawnictwa WAB autorstwa Matta Ruffa  – „Kraina Lovecrafta”, którą otrzymałem za sprawą współpracy z Grupą wydawniczą Foksal, podchodziłem wyjątkowo sceptycznie.

ZOBACZ TEŻ: „NORMALNI LUDZIE” – CZY TO NA PEWNO „JEDNA Z NAJWAŻNIEJSZYCH POWIEŚCI OSTATNICH LAT”? Recenzja książki Sally Ronney

Matt Ruff - „Kraina Lovekrafta"

37.34 

Buy from here
Pins
  1. Matt Ruff - „Kraina Lovekrafta"

Jest coś w powiedzeniu, że nie ocenia się książki po okładce. W przypadku książki „Kraina Lovecrafta” mógłbym uzupełnić to stwierdzenie mówiąc, że nie tylko nie ocenia się książki po okładce, ale też nie spisuje się jej na marne tylko na podstawie samego gatunku.

Czy to, że książka doczekuje się ekranizacji, w tym przypadku serialowej, świadczy już o niej, że jest świetna? I tak i nie. „Kraina Lovecrafta” doczekała się ekranizacji na platformie HBO, nie mniej jednak  myślę, że to świat przedstawiony w powieści po prostu nadawał się na ekran, bo niewątpliwie drobiazgowe opisy, nie raz przyprawiające o dreszcze, mają potencjał znaleźć się w klasyce horrowego gatunku.

Ale wracając do książki, właściwie można by rzec, że to zbiór opowiadań łączących się ze sobą w mniejszej lub większej konwencji. I choć motyw koncentruje się na intrydze powiązanej z tajemniczym Zakonem, trudno w powieści wskazać jednego głównego bohatera. Czy to plus czy minus… dla mnie wzbogacał powieść, gdyż nie oczekiwałem po tej książce literatury obyczajowej, która poruszy moje emocje, ale rozrywki, którą tutaj zdecydowanie otrzymałem a nawet z nutką grozy.

„Kraina Lovecrafta” to miks gatunkowy

coś pomiędzy powieścią fantasty, horrorem  a solidnym thrillerem, z niezwykle nakreślonym wątkiem społecznościowym, który stanowił dla mnie główny motor napędzający sympatię dla powieści Matta Ruffa.

W rzeczywistości to nie owa intryga, tajemniczy zakon czy walka z potworami stanowi clue tej historii, to fabularna walka z rasizmem  dawnej Ameryki. I choć wielu recenzentów właśnie to podaje jako główny zarzut wobec powieści, sugerując, że to rozprawka nad rasizmem przyćmiewa kanwę fantastyki, dla mnie to namiastka wyraźnego realizmu sprawiała, że chciałem ją czytać dalej. Wyzwalając jednocześnie we mnie uczucia, które ciągnęły tę historii do przodu.

Muszę się jednak zgodzić z tym, że książce brak ducha postaci. Bohaterowie to puste karty, teoretycznie wiemy o nich sporo, ostatecznie nie wiemy na tyle dużo aby chcieć ich bliżej poznać. Trudno szukać tu wyraźnego bohatera, z którym moglibyśmy sympatyzować lub za którym można podążać.

Winę za to ponosi sam autor, który swoją powieść określił wyraźnie zero jedynkowo. Biali źli, czarni dobrzy i pokrzywdzeni. W kontekście tegorocznych wydarzeń powiązanych z ruchem black lives matter być może znalazłoby to wyraźny poklask, nie mniej jednak świat nie jest tak wybrakowany w kolory, podobnie jak zachowania i postępowanie ludzi na nim żyjących. Bez względu na to jaki mają kolor skóry.

Na obronę jednak dodam, że tę książkę czyta się lekko, łatwo i przyjemnie. Autor nie udaje nawet, że posługuje się jakimś wyszukanym stylem literackim, ale też nie oczekuje od swojego twórcy estetycznych zachwytów. Myślę, że chciał napisać historię, która trafi do ludzi, a czytać będzie ją mógł nie tylko fan horrorów, ale każdy czytelnik, który pragnie znaleźć chwilę dla siebie.

POLECAM: „HURT COMFORT” – KSIĄŻKA, NA KTÓRĄ JESTEM JUŻ ZA STARY ☹

Czy zostanę fanem tego gatunku? Nie 😛 Fantastyka nigdy nie będzie mnie pociągać.  Swoją przygodę z nią zacząłem i skończyłem na Harrym Potterze. Nie zmienia to jednak faktu, że każdą książkę warto przeczytać, choćby po to aby wyrobić sobie własne zdanie na jej temat. Ja powieść „Kraina Lovecrafta” przeczytałem … i było warto, była to wyraźnie przyjemna odskocznia od wszystkich książek, do których z czułością  właśnie wracam.

Kraina Lovekrafta
Kraina Lovekrafta

KUPISZ TUTAJ: KRAINA LOVECRAFTA – Wydawnictwo WAB

Ostateczna ocena: 7/10

Sending
Oceń stylizacje
5 (1 głos)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Męska kamizelka

Idealny prezent na Boże Narodzenie…