KRÓLOWA DRAM

Czy zdarzyło Ci się kiedyś marzyć o byciu szczuplejszą, piękniejszą, bardziej perfekcyjną?
Eliza marzy dokładnie o tym samym…, tylko że jej życie wymknęło się spod kontroli i wygląda zupełnie inaczej, niż to sobie zaplanowała. Na co dzień gra rolę lojalnej BFF – mistrzyni od ogarniania problemów wszystkich swoich przyjaciół (przynajmniej tak jej się wydaje). Ale jej własny świat? Cóż, totalna masakra.
Miłość, praca, przyjaciele (czy na pewno nimi są?),rodzina, która nie akceptuje jej życia w stolicy. I właśnie wtedy przychodzi moment olśnienia: jak sama mówi, skoro życie „ucieka jej przez dłonie”, podejmuje decyzję, która zmienia wszystko – napisze książkę. Tyle, że nie o sobie, lecz o życiu swojego przyjaciela Adasia. Czy to ją uratuje? Czy pogrąży jeszcze bardziej?
Poznaj polską Bridget Jones, królową pomyłek, przekręceń i dram – bo przecież każdy kraj zasługuje na swoją Bridget!
Fragment ksiązki:
Całą drogę mieliłam w głowie jej słowa. Anita, nasza rodzinna święta perfekcjonistka… To było jak
oglądanie zakonnicy na koncercie disco polo. Zupełnie nie pasowało do obrazka. I po raz pierwszy
zrobiło mi się jej żal. Może to jej idealne życie tylko tak wyglądało z zewnątrz? A może to ciążowe
hormony? Nie znam się. W jednym jednak miała rację – warto walczyć o Sebę. Wróciłam do domu,
wykręciłam jego numer i… nic. Zero. Ani głosu, ani sygnału, ani nawet głupiego: „Oddzwonię później”.
I wtedy poczułam, że właśnie zaliczyłam kolejną porażkę. A w głowie zaczęło układać się pierwsze,
dość bolesne podsumowanie.
Imię i nazwisko: Eliza Nowak
Wiek: 31 lat
Waga: 100/99,9/99,7 kg (Boże, zlituj się choć w tym jednym aspekcie).
Status materialny: nieudacznik
Status matrymonialny: odstraszycielka potencjalnych partnerów
Osiągnięcia: brak
Przeczytałam je kilkanaście razy i w końcu powiedziałam:
– Zajebiście!
Wobec ewidentnie zmarnowanego życia została mi tylko jedna opcja: sznur.Niestety, jestem zbyt dużą tchórzodupą, wróć, gigantyczna tchórzodupą. Pozostały mi… lody.
Zeżarłam ich dwa pudełka. A gdyby tylko nie zaczęło mnie mdlić, zjadłabym i trzecie. Stwierdziłam, że
do wypłaty jeszcze daleko, więc tego rodzaju rozpusta była absolutnie niedopuszczalna.
Przecież znam umiar.
Poszukując jednak kolejnych towarzyszy, którzy pokontemplują ze mną moją niedolę i emocjonalną
katastrofę, a przy okazji zrozumieją pożarcie dwóch opakowań lodów, wybrałam numer Adasia.
– Co tam, Eliza? Tylko nie mów mi, że znów dzwonisz w sprawie książki. Nie, nie zmieniłem…
– Zostawił mnie! – wyszlochałam.
– Co zrobiłaś?
– Adam! Mógłbyś być trochę bardziej empatyczny? Jestem porzuconą kobietą, skąd założenie, że to
moja wina?
– Eliza, czy ja znam cię od wczoraj?
– No dobrze, trochę moja. – Opowiedziałam mu całą sytuację.
– Oj, Elizka, Elizka… Po co ci to było?
– Adaś, ja chcę, żeby Damian był szczęśliwy.
– Super! A czy ty dzięki temu jesteś? Eliza, ostrzegałem cię, mówiłem, że Seba jest święty, że toleruje
to, co ty robisz. Żaden facet nie chce się czuć tym drugim. Faceci wbrew pozorom są bardzo prości w
obsłudze. To wy, baby, wszystko utrudniacie.
– Co mam zrobić?
– Nic.
– Co? Spodziewałam się od ciebie czegoś więcej. Myślałam, że nam kibicujesz.
– Kibicuję, ale dopóki nie nauczysz się cieszyć tym, co masz, nigdy nie będziesz szczęśliwa z drugą
osobą. Jeśli chcesz coś zrobić, to zacznij od siebie. Dopóki nie poukładasz swoich priorytetów, nie
znajdziesz szczęścia u boku Seby czy kogokolwiek innego.
– Sugerujesz, że powinnam się leczyć? Że jestem psycholką?
– Ogólnie rzecz biorąc, jesteś, ale to aktualnie najmniejsza z twoich wad. Chodzi mi o to, Eliza, że
chcesz leczyć swoje kompleksy, ratując życie innych. Sorry, piękna, ale w ten sposób one nie znikną.
Ty sama musisz uwierzyć w swoją wartość.
– Staram się… Właśnie dlatego chcę napisać tę książkę.
Widzisz, jakie to dla mnie ważne!
– Nie zaczynaj!
– Ale Adaś, gdybyś tylko…
– Nie! Znajdź inny sposób, a nie znów mieszasz mnie w leczenie swoich kompleksów!
– Wpadniesz na kolację w weekend? Proszę… Nie chcę być sama.
– Czy to jakiś twój nowy numer?
– Boże, Adam… Zrób to dla mnie! Proszę.
– Dobrze – powiedział po chwili. – Pod warunkiem że nie poruszysz tematu książki! Zrozumiano?
– Boże, kiedy nauczyłeś się być taki męski? To do ciebie nie pasuje!
– Wtedy, gdy ty zrobiłaś się gejowska!
Sama już nie byłam pewna, czy rozmowa z Adamem nie pogorszyła mojego stanu. Zarówno Adam, jak
i Anita winę widzieli we mnie. Nikt nie dostrzegał tego, że ja naprawdę chciałam dobrze. Jak zawsze.
Owszem, nabroiłam. Ale obecnie oczekiwałam wsparcia. Czegoś w stylu: „Elizka, nie martw się,
będzie dobrze”.