Kiedy termometr za oknem zaczyna pokazywać wartości, przy których najchętniej człowiek nie zakładałby na siebie niczego , warto postawić na letni minimalizm. Wraz ze wzrostem temperatur pojawia się odwieczny męski dylemat: jak wyglądać stylowo i nie ugotować się we własnym sosie? Przez lata moim standardem na upały były dla mnie kolorowe topy, jeansowe szorty i sneakersy. I umówmy się nadal uwielbiam ten styl. Ale ile można wałkować to samo? Mało tego są takie miejsca gdzie po prostu warto postawić na cos bardziej klasycznego. Czasem warto wrzucić na luz, ale w nieco bardziej wyrafinowanym wydaniu. Tego lata stawiam na duet, który całkowicie redefiniuje męski komfort: len i koronkę. Tak, dobrze słyszycie – męską koronkę!
Jeśli na dźwięk słowa „koronka” przed oczami stają Wam wyłącznie damskie obrusy albo wieczorowe suknie, pora na szybki update męskiej garderoby. Ażurowe, lekko transparentne materiały w połączeniu z klasycznym lnem to absolutny sztos na gorące dni. Jak to ugryźć, żeby nie przekombinować, zachować męski pierwiastek i czuć się w 100% swobodnie? Rozbijmy ten letni minimalizm na części pierwsze.
Przygotowałem dla Ciebie spis treści, który pomoże Ci łatwiej nawigować po tym wpisie.
Ażurowa koszula, czyli legalna klimatyzacja w wersji premium

Zacznijmy od góry, bo to ona robi tutaj całą robotę. Biała, koronkowa koszula z krótkim rękawem to coś, co na pierwszy i drugi rzut oka może wydawać się odważnym wyborem. Kiedy jednak założysz ją na siebie po raz pierwszy w trzydziestostopniowym upale, zrozumiesz, że to najlepsza rzecz, jaka spotkała Twoją szafę. Dzięki geometrycznym, delikatnym splotom materiał doskonale przepuszcza powietrze to dosłownie legalna klimatyzacja, w której wyglądasz jak milion dolarów, a nie jak w rozciągniętej koszulce bez rękawów.
ZOBACZ TEŻ: Resort wear dla faceta.
Jak ubierać się na wakacjach i nie wyglądać jak turysta?
Kluczem do okiełznania takiego elementu jest prostota. Koszula sama w sobie ma bogatą strukturę, więc nie potrzebuje konkurencji. Rozepnij ją śmiało na dwa lub trzy guziki, dorzuć minimalistyczny, podłużny naszyjnik i pozwól jej żyć własnym życiem. Taki ciuch świetnie sprawdza się zarówno na plaży, jak i podczas wieczornego wypadu na miasto czy drinka nad rzeką. Ma w sobie ten genialny, wakacyjny klimat retro, który sprawia, że wyglądasz, jakbyś właśnie zszedł z planu filmowego kręconego na włoskim wybrzeżu.
Lniane szorty – minimalizm i styl

Schodzimy niżej, a tam czeka na nas klasyka gatunku, czyli len. Jeśli jeszcze nie masz w swojej szafie lnianych spodenek, to najwyższa pora nadrobić zaległości. Zapomnij o sztywnych, opinających chinosach czy ciężkim jeansie. Len to materiał, który kocha słońce, a słońce kocha len. Wybór padł na jasne, kremowe szorty z delikatnym sznurkiem w pasie. Dlaczego? Bo po pierwsze pasują do wszystkiego, po drugie idealnie balansują lekką górę , po trzecie tworzą spójną, monochromatyczną całość.
WARTO PRZECZYTAĆ: Resort wear dla faceta. Jak ubierać się na wakacjach i nie wyglądać jak turysta?
Wokół lnu narosło sporo mitów, z których największym jest: „ale to się strasznie gniecie!”. No gniecie się, i co z tego? Taki już urok tego materiału. Lniane zagniecenia to synonim luzu, wakacyjnej elegancji i totalnego braku spięcia. Inwestując w te ubrania, nie masz przecież wyglądać, jakbyś urwał się z nudnego spotkania korporacyjnego. Masz wyglądać jak facet, który wie, co to dobry styl, ceni sobie wygodę i celebruje wolny czas. Jasny, naturalny odcień szortów dodatkowo odbija promienie słoneczne i świetnie podkreśla letnią opaleniznę.
Jak nosić monochromatyczne zestawy, żeby nie było nudno?

Zasada letniego minimalizmu jest prosta: mniej znaczy więcej. Kiedy decydujesz się na stylizację opartą na bieli, kremie i beżu, cała magia dzieje się w strukturach materiałów. Połączenie wypukłych wzorów na koszuli z surowym, matowym splotem lnu daje niesamowity efekt głębi. Choć na pierwszy rzut oka jesteś ubrany „na biało”, to gra świateł i faktur sprawia, że outfit przyciąga wzrok i wygląda bardzo dynamicznie.
Żeby przełamać ten czysty, jasny monolit, warto dorzucić jeden lub dwa mocniejsze akcenty. W moim przypadku są to okulary przeciwsłoneczne z pomarańczowo-czerwonymi szkłami w cienkiej, metalowej oprawie. Dodają całości drapieżności, przełamują delikatność koronki i świetnie korespondują z błękitem nieba oraz wody w tle. Na nadgarstek wrzucasz delikatną bransoletkę, na stopy skórzane klapki lub po prostu zrzucasz buty i chodzisz boso po piasku i jesteś gotowy na wszystko, co przyniesie letni dzień.
Gdzie szukać takich perełek i jak nie przesadzić z budżetem?

Na koniec pogadajmy o konkretach, bo wiem, że wielu z Was zada sobie pytanie: „Dobra, fajnie to wygląda, ale gdzie ja znajdę męską koronkę, która nie kosztuje fortuny?”. Dobra wiadomość jest taka, że sieciówki i marki lifestylowe coraz mocniej wchodzą w te klimaty, więc nie musicie przekopywać niszowych butików w Mediolanie. Szukajcie w działach letnich pod hasłami „ażurowa koszula”, „crochet shirt” albo po prostu sprawdzajcie składy ubrań w przypadku lnu zawsze celujcie w 100% len lub mieszanki z bawełną (wiskoza też daje radę, jeśli zależy Wam na tym, żeby materiał ładnie „płynął” i mniej się gniótł). Zaś jeśli przypadły Wam do gustu modele z mojej stylizacji wszystkie linki znajdziecie pod tym wpisem.
POLECAM: Kiszyniów – stolica Mołdawii.
Najbardziej niedoceniona stolica Europy!
Budowanie letniej szafy z głową polega na inwestowaniu w bazy, które możecie miksować na setki sposobów. Tę samą koronkową koszulę założycie przecież rozpiętą na gładki tank top do luźnych, długich spodni na wieczorny wypad, a lniane szorty połączone ze zwykłym, czarnym t-shirtem stworzą kolejny, klasyczny look. Moda ma być zabawą i ułatwieniem życia, a nie powodem do stania przed lustrem przez pół godziny z miną kolesia, który właśnie rozwiązuje zadanie z wyższej matematyki.
Dajcie znać w komentarzach, jak zapatrujecie się na męskie ażury i czy len zagościł już w Waszych szafach na stałe! Piona!

KUPISZ TUTAJ: Letnia koszula w koronkę
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: PREMIERA MOJEJ KOLENEJ KSIĄZKI!
KRÓLOWA DRAM! JUŻ W SPRZEDAŻY

Czy zdarzyło Ci się kiedyś marzyć o byciu szczuplejszą, piękniejszą, bardziej perfekcyjną?
Eliza marzy dokładnie o tym samym…, tylko że jej życie wymknęło się spod kontroli i wygląda zupełnie inaczej, niż to sobie zaplanowała. Na co dzień gra rolę lojalnej BFF – mistrzyni od ogarniania problemów wszystkich swoich przyjaciół (przynajmniej tak jej się wydaje). Ale jej własny świat? Cóż, totalna masakra.
Miłość, praca, przyjaciele (czy na pewno nimi są?),rodzina, która nie akceptuje jej życia w stolicy. I właśnie wtedy przychodzi moment olśnienia: jak sama mówi, skoro życie „ucieka jej przez dłonie”, podejmuje decyzję, która zmienia wszystko – napisze książkę. Tyle, że nie o sobie, lecz o życiu swojego przyjaciela Adasia. Czy to ją uratuje? Czy pogrąży jeszcze bardziej?
Poznaj polską Bridget Jones, królową pomyłek, przekręceń i dram – bo przecież każdy kraj zasługuje na swoją Bridget!
TU KUPISZ KSIĄŻKĘ Z AUTOGRAFEM
Oceń stylizacje
( głosów)👁 Ten wpis został przeczytany 1320 razy.
☕ Szacowany czas czytania: 8 min.






