Duchy… szatany i inne kurhany…

Recenzja książki Mroczne letnisko

Screenshot

Mroczne letnisko to druga książka Anny Klejzerowicz, z którą miałem okazję otrzymać do swojej recenzji. I powiem Wam szczerze to spotkanie wydarzyło w idealnych okolicznościach. Podczas wakacji w Meksyku miałem ze sobą trzy książki. Jedna z nich – ta która miała być najlepsza… niestety – okazała się kompletnym niewypałem. Taki typ lektury, przy której człowiek nie czuje ciekawości, tylko zaczyna odliczać strony do końca. A kiedy czytelnik zaczyna sprawdzać, ile jeszcze zostało do ostatniego rozdziału, to wiadomo, że coś w tej relacji nie zadziałało.

I właśnie wtedy sięgnąłem po Mroczne letnisko. Książkę, która jak się okazało od pierwszych stron naprawiła mój wakacyjny kryzys czytelniczy. Już na samym początku pojawia się w niej coś, co w kryminałach lubię najbardziej: tajemnica. Nie taka oczywista, podana wprost, ale raczej powoli budowana atmosfera niedopowiedzeń. Coś dzieje się w tle, coś nie pasuje, coś niezwyczajnego a może wręcz paranormalnego. I nagle okazuje się, że czytelnik wciąga się w tę historię znacznie szybciej, niż początkowo planował.

Morderstwo w kamiennych kręgach

Punktem wyjścia dla całej opowieści jest odnalezienie ciała młodego chłopaka w jednym z kaszubskich kamiennych kręgów. Już samo miejsce zbrodni uruchamia wyobraźnię. Kamienne kręgi, stare wierzenia, atmosfera dawnej symboliki – wszystko to sprawia, że historia od samego początku nabiera lekko mrocznego, niemal rytualnego charakteru. Początkowo można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z czymś więcej niż zwykłym morderstwem. Że w tej sprawie jest jakiś cień dawnych legend, a może nawet coś z pogranicza dawnych wierzeń lub paranormalnych zjawisk.

ZOBACZ TEŻ: Tekstura ma znaczenie!
Dlaczego dziergane ubrania wracają do łask?

Sprawą zaczyna interesować się para dziennikarzy Nina Kiryłło i Eryk Morski. To bohaterowie, którzy nie są typowymi detektywami z kryminałów. Nie mają policyjnych odznak ani formalnych uprawnień do prowadzenia śledztwa. Mają jednak coś innego dziennikarską ciekawość świata i naturalną potrzebę docierania do prawdy. I właśnie ta dwójka zostaje wysłana na Kaszyby w celu zbadania tej tajemniczej sprawy a my będziemy towarzyszyć im w rozwikłaniu tej zagadki….

Kaszuby jako pełnoprawny bohater historii

Autorka bardzo sprawnie wykorzystuje geograficzne i kulturowe tło regionu. Kaszuby w tej książce nie są jedynie miejscem akcji, ale pełnoprawnym bohaterem całej historii. Małe miejscowości, jeziora, lasy i poczucie pewnej odrębności kulturowej sprawiają, że czytelnik bardzo łatwo przenosi się w ten świat. Wystarczy kilka opisów krajobrazu, kilka scen rozgrywających się wśród drzew czy nad wodą, żeby poczuć atmosferę miejsca, które z jednej strony jest spokojne i niemal idylliczne, a z drugiej – kryje w sobie coś niepokojącego a my pragniemy uczestniczyć w tej rozgrywce.

To właśnie ten kontrast działa tu najmocniej. Bo kiedy akcja kryminału rozgrywa się w wielkim mieście, jesteśmy przyzwyczajeni do chaosu, pośpiechu i anonimowości. Tymczasem tutaj wszystko dzieje się w miejscu, gdzie ludzie znają się od lat, gdzie każda nowa twarz budzi zainteresowanie bo przecież wszyscy się znamy. Inność budzi lęk a przeszłość potrafi bardzo długo pozostawać żywa w pamięci mieszkańców.
Tajemnica budowana przez niedopowiedzenia

Niepokój w tej historii nie pojawia się jednak w formie tanich efektów czy nagłych zwrotów akcji. Autorka buduje go raczej przez niedomówienia i subtelne sygnały. Bohaterowie zaczynają rozmawiać z mieszkańcami, poznawać ich historie i stopniowo odkrywają, że przeszłość tego miejsca jest znacznie bardziej skomplikowana, niż mogło się wydawać.

POLECAM: This was my dream!
Meksyk spełnił moje oczekiwania!

W pewnym momencie czytelnik zaczyna mieć wrażenie, że każda osoba pojawiająca się w tej historii coś ukrywa. Każdy ma swoją wersję wydarzeń, swoją pamięć i swoje powody, każdy coś ukrywa lub jest w jakiś sposób podejrzany. Ten rodzaj napięcia działa bardzo skutecznie, bo nie polega na straszeniu czytelnika, ale raczej na budowaniu atmosfery niepewności.

Jednym z ciekawszych elementów powieści jest sposób prowadzenia bohaterów drugoplanowych. Postaci pojawia się tu naprawdę sporo. Każda z nich wnosi do historii jakiś fragment informacji, jakiś drobny szczegół, który z pozoru wydaje się mało istotny, ale po kilku rozdziałach zaczyna nabierać znaczenia.
W efekcie czytelnik niemal przez cały czas zmienia zdanie co do tego, kto może być zamieszany w sprawę. Trop prowadzi raz w jedną stronę, raz w drugą. Historia rozrasta się, tworząc kolejne warstwy i kolejne pytania. Ten zabieg sprawia, że książka nie pozwala zbyt łatwo przewidzieć rozwiązania.

Kiedy liczba wątków zaczyna być wyzwaniem

I właśnie w tym miejscu pojawia się coś, co część czytelników odbiera jako największą siłę książki, a jednocześnie staje się to jej najsłabszym punktem. Rozbudowana galeria postaci i wątków sprawia bowiem, że w pewnym momencie historia zaczyna się lekko zagęszczać. Wątki mnożą się, pojawiają się nowe informacje, nowe motywacje bohaterów, a czytelnik musi bardzo uważnie śledzić rozwój wydarzeń, żeby nie zgubić się w przebiegu akcji.

Nie da się też ukryć że w pewnym momencie pojawia się moment lekkiego chaosu fabularnego. Gdy w historii funkcjonuje wiele postaci, wiele tajemnic i wiele możliwych motywów działania, łatwo jest stworzyć narrację, która wymaga od odbiorcy większej koncentracji, a jednocześnie rozmycia głównego motywu. Nie jest to jednak chaos całkowity, raczej moment, w którym opowieść zaczyna przypominać skomplikowaną układankę, gdzie poszczególne elementy trzeba dopiero dopasować.

WARTO PRZECZYTAĆ: Stylizacja czy przebranie?
Dlaczego tak bardzo „grzeje” nas dziwność w stylu innych ludzi

Nie brakuje jednak głosów krytycznych. Bardzo łatwo szybko zauważyć nierówne tempo narracji i momenty, w których akcja wydaje się zwalniać bardziej, niż powinna. Ta mnogość bohaterów z których każda ma mniejsza lub większa rolę w budowaniu nastroju staje się przytłaczająca, szczególnie jeśli ktoś oczekuje prostszej, bardziej liniowej historii kryminalnej, a jednocześnie chce samodzielnie rozwiązać cała zagadkę zanim przeczyta jej finał.

I upust tego zarzutu ma miejsce właśnie w finale, w której osobiście zgubiłem się gdzie w fabule pojawiał się postać, która ostatecznie miała kluczowe znacznie dla finału. I choć uważam się za uważnego czytelnik, sam musiałem cofnąć się o kilka stron aby nadążyć za akcją

Mroczne Letnisko – Kryminał, który buduje atmosferę

Mroczne Letnisko

Mimo wszystko trudno jednak odmówić książce ” Mroczne letnisko” jednego potrafi wciągnąć w swój świat. Może nie jest to thriller pędzący na złamanie karku, ale jest to opowieść, która stopniowo buduje napięcie i ciekawość. A kiedy historia zaczyna powoli odkrywać swoje tajemnice, okazuje się, że pod powierzchnią kaszubskiego spokoju kryje się znacznie więcej, niż można było przypuszczać.

Jeśli ktoś lubi kryminały zakorzenione w konkretnym miejscu, w których ważną rolę odgrywa atmosfera regionu, lokalne historie i powoli odkrywana tajemnica, Mroczne letnisko może okazać się bardzo dobrą lekturą.

Bo czasami najbardziej niepokojące historie zaczynają się właśnie tam, gdzie wszystko wygląda zwyczajnie. W cichych miejscowościach, między jeziorami i lasami, gdzie stare legendy wciąż krążą w opowieściach mieszkańców. I gdzie – jeśli dobrze się wsłuchać – można usłyszeć znacznie więcej, niż początkowo chcielibyśmy wiedzie, a prawdziwymi demonami są zwyczajni ludzie!

.

KUPISZ TUTAJ: „Mroczne letnisko” – Anna Klejzerowicz

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: PREMIERA MOJEJ KOLENEJ KSIĄZKI!

KRÓLOWA DRAM! JUŻ W SPRZEDAŻY

Czy zdarzyło Ci się kiedyś marzyć o byciu szczuplejszą, piękniejszą, bardziej perfekcyjną?

Eliza marzy dokładnie o tym samym…, tylko że jej życie wymknęło się spod kontroli i wygląda zupełnie inaczej, niż to sobie zaplanowała. Na co dzień gra rolę lojalnej BFF – mistrzyni od ogarniania problemów wszystkich swoich przyjaciół (przynajmniej tak jej się wydaje). Ale jej własny świat? Cóż, totalna masakra.

Miłość, praca, przyjaciele (czy na pewno nimi są?),rodzina, która nie akceptuje jej życia w stolicy. I właśnie wtedy przychodzi moment olśnienia: jak sama mówi, skoro życie „ucieka jej przez dłonie”, podejmuje decyzję, która zmienia wszystko – napisze książkę. Tyle, że nie o sobie, lecz o życiu swojego przyjaciela Adasia. Czy to ją uratuje? Czy pogrąży jeszcze bardziej?

Poznaj polską Bridget Jones, królową pomyłek, przekręceń i dram – bo przecież każdy kraj zasługuje na swoją Bridget!

TU KUPISZ KSIĄŻKĘ Z AUTOGRAFEM

Sending
Oceń stylizacje
5 (1 głos)

👁 Ten wpis został przeczytany 1882 razy.

☕ Szacowany czas czytania: 9 min.

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
صيانة مكيفات بجازان
صيانة مكيفات بجازان
1 miesiąc temu

This was beautiful Admin. Thank you for your reflections.

Iyana Reilly
Iyana Reilly
1 miesiąc temu

Great information shared.. really enjoyed reading this post thank you author for sharing this post .. appreciated

Tekstura ma znaczenie!

Jak pozować do zdjęć, żeby nie wyjść sztucznie…