Żyjemy w czasach, w których łatwiej niż kiedykolwiek dać się po prostu oślepić. Zewsząd atakują nas istne złoto. Idealnie skrojone kadry, sukcesy pozbawione jakiejkolwiek skazy i wyreżyserowane historie o natychmiastowym, spektakularnym , a często nieosiągalnym dla zwykłego człowieka przełomie. Przewijamy rolki w telefonie, patrzymy na dopracowane w każdym detalu życie innych i gdzieś po drodze łapiemy się na cichej myśli, że u nas zawsze jest jakoś szaro, kiedy inni kwitną, rozwijają się i osiągają sukcesy. Stare, zgrane przysłowie mówi jednak jasno: nie wszystko złoto, co się świeci. I choć na pierwszy rzut oka brzmi jak wyciągnięty z zakurzonego podręcznika banał, w naszej dzisiejszej, mocno przebarwionej rzeczywistości nabiera wyjątkowo ostrych i wręcz bolesnych kształtów.
Pozory, które nas skutecznie oślepiają

Łatwo ulec złudzeniu, że realny sukces, udane życie czy po prostu satysfakcja wymagają ciągłego błysku i głośnego aplauzu otoczenia. Zaczynamy więc otaczać się rzeczami, relacjami i miejscami, które przede wszystkim świetnie wyglądają na zdjęciach i z zewnątrz, całkowicie zapominając o tym, by sprawdzić, co tak naprawdę kryje się pod tą wygładzoną powierzchnią. Czasem to najładniejsze, ładnie zapakowane pudełko okazuje się w środku całkowicie puste. Praca ze świetnym tytułem na wizytówce potrafi po cichu wykończyć nas psychicznie, ekskluzywny wyjazd bywa podszyty potwornym stresorem i zniecierpliwieniem, a idealnie wykreowany profil w sieci często maskuje zwyczajny, ludzki brak poczucia własnej wartości.
ZOBACZ TEŻ: Czy wąskie spodnie wrócą do łask? I czy dziś ciągle wypada je nosić będąc facetem…
Dajemy się na to nabierać każdego dnia, bo cały ten świat wokół został zaprojektowany tak, by promować szybki efekt i powierzchowny zachwyt. Problem polega na tym, że im mocniej gonimy za tym, co odbija światło na zewnątrz, tym trudniej usłyszeć nam własne, autentyczne potrzeby. Zamiast żyć po swojemu, zaczynamy grać w grę na cudzych zasadach, kupując rzeczy, których nie potrzebujemy, za pieniądze, których często nie mamy, by zaimponować ludziom, na których w gruncie rzeczy wcale nam nie zależy.
Prawdziwa wartość leży w cichej prostocie

To, co w życiu naprawdę cenne i autentyczne, niezwykle rzadko krzyczy o naszą uwagę z pierwszych stron gazet czy nagłówków portali. Prawdziwe wartości nie potrzebują krzykliwych kolorów, neony nie są im do niczego potrzebne. Głębokie relacje, prawdziwe pasje czy wewnętrzny spokój przypominają raczej szlachetny, matowy metal potrzebujemy czasu i uważności, by dostrzec ich autentyczną wagę, ale za to nie ścierają się przy pierwszym lepszym zadrapaniu czy kryzysie.
Kiedy zdejmiemy z oczu filtru społecznych oczekiwań, presji i sztucznego prestiżu, okazuje się, że najwięcej realnego sensu przynoszą nam sytuacje zupełnie niepozorne. Zwykła, długa rozmowa bez spoglądania na zegarek i ekran telefonu, spotkanie z dawno nie widzianym przyjacielem, chwila świętego spokoju sam na sam z własnymi myślami, czy po prostu szczera akceptacja miejsca, w którym obecnie się znajdujemy. To są momenty i relacje bez wątpienia złote, choć na pierwszy rzut oka wcale nie błyszczą w światłach rampy.
Samotność pod osłoną wielkiego tłumu

Największym paradoksem współczesnego świata, który za wszelką cenę każe nam błyszczeć, jest to, jak bardzo bywamy w nim wewnętrznie odosobnieni. Można przecież być otoczonym wianuszkiem znajomych, bywać w najbardziej tętniących życiem miejscach w mieście i wciąż po powrocie do domu czuć, że tak naprawdę nikt nas nie zna i nie rozumie. Sam doświadczyłem takiej samotności nad wyraz często, kiedy to postrzegany jako osoba towarzyska, zazwyczaj najzwyczajniej w świecie męczą mnie tłumy. Dzisiejsza samotność rzadko siedzi w kącie w wyciągniętym swetrze, znacznie częściej nosi markowe ubrania, ma idealnie ułożone włosy i uśmiecha się szeroko na relacjach w mediach społecznościowych.
WARTO PRZECZYTAĆ: Samotność z wyboru a samotność narzucona. Dlaczego uciekamy na własne morze?
Ta nowa samotność pojawia się dokładnie wtedy, gdy zamieniamy głębokie, czasem trudne i wymagające relacje na powierzchowne interakcje, a naszą własną autentyczność poświęcamy na rzecz chwilowej aprobaty ze strony otoczenia. To cicha, podstępna samotność w samym środku tłumu, która przypomina o sobie zawsze w momencie, gdy cichną głośna muzyka i powiadomienia na wyświetlaczu. Pokazuje nam bezlitośnie, że żaden zewnętrzny „złota” blask, żaden lajk ani komplement od obcej osoby nie zastąpią prawdziwego połączenia z drugim człowiekiem i z samym sobą.
Jak odróżnić chwilowy blask od czystego złota?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta, choć w praktyce wymaga od nas niemałej odwagi: trzeba wreszcie zacząć patrzeć głębiej, pod podszewkę spraw. Zamiast bezmyślnie pytać siebie, jak dana rzecz, relacja czy ruch wygląda w oczach innych ludzi, warto zadać sobie jedno kluczowe pytanie, co to tak naprawdę wnosi do mojego wnętrza? Czy ten nowy projekt, droga rzecz czy nowa znajomość dają mi realne oparcie i spokój, czy są jedynie kolejnym eksponatem wystawionym na pokaz?
POLECAM: SZKOCKI KILT! O łamaniu modowych stereotypów
Prawdziwe złoto w codziennym życiu poznaje się po tym, że absolutnie nie potrzebuje sztucznej oprawy, poklasku ani ciągłego udowadniania swojej wartości. Jest trwałe, ciche i daje niewzruszone poczucie sensu, nawet wtedy, gdy gaśnie cały zewnętrzny blask, a my zostajemy w pokoju sami ze sobą.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: PREMIERA MOJEJ KOLENEJ KSIĄZKI!
KRÓLOWA DRAM! JUŻ W SPRZEDAŻY

Czy zdarzyło Ci się kiedyś marzyć o byciu szczuplejszą, piękniejszą, bardziej perfekcyjną?
Eliza marzy dokładnie o tym samym…, tylko że jej życie wymknęło się spod kontroli i wygląda zupełnie inaczej, niż to sobie zaplanowała. Na co dzień gra rolę lojalnej BFF – mistrzyni od ogarniania problemów wszystkich swoich przyjaciół (przynajmniej tak jej się wydaje). Ale jej własny świat? Cóż, totalna masakra.
Miłość, praca, przyjaciele (czy na pewno nimi są?),rodzina, która nie akceptuje jej życia w stolicy. I właśnie wtedy przychodzi moment olśnienia: jak sama mówi, skoro życie „ucieka jej przez dłonie”, podejmuje decyzję, która zmienia wszystko – napisze książkę. Tyle, że nie o sobie, lecz o życiu swojego przyjaciela Adasia. Czy to ją uratuje? Czy pogrąży jeszcze bardziej?
Poznaj polską Bridget Jones, królową pomyłek, przekręceń i dram – bo przecież każdy kraj zasługuje na swoją Bridget!
TU KUPISZ KSIĄŻKĘ Z AUTOGRAFEM
[instagram-feed user="zwyczajnychlopak"]
👁 Ten wpis został przeczytany 1310 razy.
☕ Szacowany czas czytania: 6 min.



I really like reading through a post that can make men and women think. Also, thank you for allowing me to comment!