Gdy powiedziałem znajomym, że lecę na weekend do Kiszyniowa, reakcje były niemal identyczne. Połowa pytała gdzie to jest? Drudzy, czy w ogóle jest tam co robić. Wtedy po raz pierwszy uświadomiłem sobie, że Mołdawia o nie jest pierwszy kraj wybierany na weekendowe city break. Pojawiały się też pytania o bezpieczeństwo, stan dróg i to, czy Mołdawia nadal przypomina postsowiecką republikę zatrzymaną gdzieś w latach dziewięćdziesiątych. Trudno się temu dziwić. W końcu nie jest to kierunek, który regularnie pojawia się na listach najmodniejszych europejskich destynacji. Nie znajdziemy tu tłumów influencerów, luksusowych kurortów ani zabytków rozpoznawalnych na całym świecie.
Kiszyniów – stolica Mołdawii.
Najbardziej niedoceniona stolica Europy!







