Dlaczego tak bardzo nienawidzę jesieni…
Nie wiem, kiedy dokładnie zaczęła się moja nienawiść wobec jesieni. Może wtedy, gdy po raz pierwszy zmarzłem w zbyt cienkiej kurtce, a może wtedy, gdy listopad przestał pachnieć dynią i kawą, a zaczął przypominać wilgotny smutek i przemoknięte buty. W teorii to najpiękniejsza pora roku (ale tylko w teorii!) złote liście, miękkie światło, kubek herbaty w dłoniach. W praktyce? Zimno, mokro i ciemno już o szesnastej. A ja, choć staram się jak mogę, wciąż nie potrafię się zakochać w tej porze roku. Wręcz jej… nienawidzę! Czy da się to zmienić?


























