Okiem Laika: Recenzja filmu: „Powrót do tamtych dni”

Film, który boli… a jednocześnie koniecznie trzeba go zobaczyć!

Biorąc pod uwagę liczbę kinowych premier jakie zesłała nam tegoroczna jesień, trudno w kinie nie znaleźć czegoś co spodobałoby się nawet najbardziej wybrednym odbiorcom. I choć polskie kino od lat funduje nam coraz to lepszą jakość, to jednak ciągle do mainstreamu przepycha się ogromna liczna gniotów i paździerzy. Jak wobec tego znaleźć te produkcje, które wyraźnie warto zobaczyć?

Po pierwsze: Możecie czytać mojego bloga :P, bo o tym dobrym kinie na pewno nie omieszkam Was poinformować. Po drugie: Możecie zaufać oficjalnym nominacjom 46 Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, bo właśnie tam w konkursie głównym oficjalną nominację otrzymał film „Powrót do tamtych dni”. Film, który choć boli przez cały seans… jest cholernie dobry i trzeba zobaczyć!

Film, na który warto było czekać

Powrót do tamtych dni
Powrót do tamtych dni

„Powrót do tamtych dni”, to historia rodziny mieszkającej gdzieś na wielkomiejskim osiedlu, początków lat 90. Młody Tomek mieszka z matką, z wytęsknieniem oczekując dnia, kiedy wspólnie wyemigrują tam gdzie jego ojciec, czyli krainy mlekiem i miodem płynącej jaką jest Ameryka. Tymczasem plany pokrzyżuje im nieoczekiwany powrót ojca, który nie tylko nie był tym za kogo się podawał będąc na miejscu, ale i też wraca jako dokładnie ten człowiek, o którym wszyscy pragnęli zapomnieć.

ZOBACZ TEZ: OKIEM LAIKA: DZIEWCZYNY Z DUBAJU. Niby wiesz, że grzeszysz ale jednak chcesz to zobaczyć!

Nie będę opowiadać więcej fabuły, bo też nie na tym chciałbym się skupić zachęcając Was do pójścia do kina. Film „Powrót do Tamtych dni” to drugi już film w reżyserii Konrada Aksinowicza, który również stoi za scenariuszem. Scenariusz, który aby stał się filmem, musiał czekać aż 10 lat! Bo dokładnie tyle minęło czasu od kiedy Pan Konrad ukończył jego pierwotną wersję. I można by pomyśleć, że temat zdąży się zestarzeć, podczas gdy dziś stał się nad wyraz aktualny. Bo to właśnie dziś żyjąc na wielkomiejskich osiedlach, nie wiemy jakie dramaty mogą się rozgrywać za sąsiednimi drzwiami. Nie wiemy co kryje się za pozornie nic nieznaczącą wymianą zdań i ile bólu może się kryć za  uśmiechniętą twarzą.

Choć w kinie widziałem już nie jedno, to oglądając ten film, czułem gigantyczny ból. Ból wynikający z faktu… że nie mogę nic zrobić. To obraz wewnętrznego zakłamywania rzeczywistości w imię (jak mogłoby się wydawać) „mniejszego zła”. Oglądając ten film, właśnie to próbujemy zrozumieć. Dlaczego bohaterowie wybierają ciągle „mniejsze zło”, podczas gdy wszystko co dzieje się na ekranie jasno nasuwa myśl, że od tragedii, dzieli nas dosłownie jeden krok. Tymczasem czy my sami jako ludzie, często nie wybieramy mniejszego zła za każdym razem, gdy nie reagujemy, gdy nie słyszymy, gdy przy mocnych słowach… myślimy …”przecież to tylko słowa”. Przecież one nic nie znaczą. „Powrót do tamtych dni” z premedytacją ukazuje… że wszystko zaczyna się tylko od słów, ale to my decydujemy dokąd mogą one nas zaprowadzić.

„Powrót do tamtych dni” – Film bliski ideału

„Powrót do tamtych dni”, to firm doskonale przygotowany w warstwie produkcyjnej za co należą się słowa uznania Agnieszce Chromickiej (Chroma PRO). Twórcy włożyli ogromna ilość wysiłku aby w pełni zadbać o najdrobniejszy element. Zarówno w warstwie dźwiękowej, montażowej jaki i wizualnej. Tu wszystko jest odpowiednio wyważone i wyciśnięte do ostatniej kropli. Żywcem przenosząc nas w czasie wprost do lat 90. Nie znam tych czasów, ale jako bierny obserwator uwierzyłem, że musiały dokładnie tak wyglądać. Czuć to w odrapanych szkolnych ławkach, zdewastowanych podwórkach pełnych dzieciaków na trzepakach czy grających w gumę,  starych i zapomnianych wypożyczalniach kaset wideo czy też przepięknych kostiumach iście z teledysków kultowych gwiazd tamtych lat.

To co jednak uderza w widza najbardziej, to prawda jaka bije z ekranu. My nie oglądamy tego filmu, my uczestniczymy w seansie życia, które dzieje się na naszych oczach. I to ta prawda przeraża nas najbardziej. Szczególnie wobec faktu, że scenariusz oparty jest na wspomnieniach reżysera.

Nie sposób nie napisać tej recenzji nie wspominając o aktorach. „Czapki z głów” dla Maciej Sztuhr. Aktor, który nie musi już niczego udowadniać, tutaj udowodnia po raz kolejny, że nazwisko zobowiązuje! Weronika Ksiązkiewicz, która 2021 rok może z dumą uznać za swój! Po kultowej roli w Furiozie, po tym seansie awansuje do topowych postaci świata filmu. Warto także podkreślić debiutującego na ekranie Teodora Koziara, który choć na premierze powiedział, że nie zamierza zostać aktorem… myślę, że już nie będzie w stanie uciec od tego świata. Należy do niego!

Podsumowując:

„Powrót do tamtych dni” trafił na najgorszy czas premierowy kina. Wkrótce ograniczenia sprawią, że znów coraz mniej z nas wybierze tę formę rozrywki. Tymczasem na ten film po prostu trzeba iść! Właśnie teraz, kiedy zamknięci w domach, coraz mniej zwracamy uwagę co dzieje się „za zamkniętymi drzwiami” naszych sąsiadów!

Chcę Wam jeszcze powiedzieć o czymś co uderzyło mnie najbardziej. Kiedy na ekranie doszło do prostej awantury, siedzący obok mnie, syknął mówiąc „Straszne… zaczyna się”. Wówczas pomyślałem… bez przesady, nie raz byłem świadkiem takich awantur w moim rodzinnym domu… i wówczas zrozumiem… wtedy to też było straszne, to dla mnie w pewnej chwili przestało być!

POLECAM: „WSZYSTKO, CZEGO NIE MIAŁA” – HISTORIA, KTÓRA MOŻE SIĘ ZDARZYĆ KAŻDEMU Z NAS! Recenzja powieści Dawida Waszaka.

Ostateczna ocena: 10/10

„Powrót do tamtych dni‚ – w kinach od 10 listopada 2021
Gatunek: Dramat
reżyseria: Konrad Aksinowicz
wyk: Maciej Stuhr, Weronika Książkiewicz, Teodor Koziar

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: MOJA DEBIUTANCKA POWIEŚĆ: „MOST  IKARA”

TU KUPISZ KSIĄŻKĘ

Sending
Oceń stylizacje
5 (1 głos)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

„Wszystko, czego nie miała” – historia, która może się zdarzyć każdemu z nas!

„A dziewczynę jakąś, to ma?” Czyli o tym, jak przetrwać święta…