Żyjemy w świecie, w której facetowi nie wypada chodzić w spódnicy. Szafy zaś wyglądają jak wyjęte z jednej, wielkiej, bezpiecznej taśmy produkcyjnej. Czarne, szare albo granatowe bluzy, wygodne jeansy, adidasy i kurtka, która ma po prostu nieprzemakać. I nie zrozumcie mnie źle, sam lubię luz, w którym można bezrefleksyjnie wskoczyć w codzienne ciuchy i biec załatwiać sprawy na miasto.
Ale im dłużej się nad tym zastanawiam, tym mocniej czuję, że moda męska stała się nudna, przewidywalna i śmiertelnie poważna. Boimy się wyróżnić, boimy się krzywych spojrzeń na ulicy i tego, co sąsiedzi powiedzą, kiedy wyjdziemy ze strefy komfortu. A przecież ubrać się to coś więcej niż tylko zakryć ciało przed chłodem. To manifest, zabawa i najprostszy sposób, żeby bez słów opowiedzieć, kim dzisiaj jesteśmy. Wystarczy rozejrzeć się wokół podczas porannego spaceru, by zauważyć, jak bardzo zatraciliśmy indywidualizm na rzecz miejskiego kamuflażu, w którym nikt nie chce wychylać się przed szereg, obawiając się zbędnych komentarzy.
Szkocki akcent na własnych zasadach

Kiedy pakowałem się na wyjazd do Szkocji, doskonale wiedziałem, że krajobrazy pełne mgły, surowych wrzosowisk i skalistych klifów będą prowokować do czegoś więcej niż zwykłe, turystyczne stylówki. Klasyczny, kraciasty kilt skomponowany z ciężkimi, wiązanymi trzewikami oraz surową, otwartą przestrzenią w tle to zestawienie, które na pierwszy rzut oka może wydawać się szalone.
POLECAM: Nie wszystko złoto, co się świeci!
O świecie, który sprzedaje nam fałszywy blask
No bo jak to męska spódnica? Przecież w naszej kulturze utarło się, że chłopaki noszą spodnie, a cała reszta zarezerwowana jest dla kobiecej garderoby. I właśnie w tym miejscu pojawia się cała frajda z mody, czyli moment, w którym te sztywne, narzucone z góry ramy przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Zamiast ślepo podążać za tym, co dyktują zachowawcze trendy, postanowiłem połączyć lokalny folklor z własną wrażliwością estetyczną, udowadniając, że ubrania nie mają płci, a jedynie kontekst, jaki sami im nadajemy.
Dlaczego męska moda tak panicznie boi się dystansu?

Wystarczy spojrzeć na historyczne fotografie albo tradycyjne stroje z różnych zakątków świata, żeby zauważyć, jak absurdalne są współczesne podziały na ubiór „męski” i „damski”. Kiedyś mężczyźni bez wahania nosili tuniki, peleryny, falbanki czy właśnie spódnice, a ich wizerunek nic na tym nie tracił – wręcz przeciwnie, emanował pewnością siebie i klasą.
Dzisiejszy facet wkracza w dorosłość z mocno zakorzenionym lękiem przed utratą męskości, którą – o ironio – miałby przekreślić kawałek wzorzystego materiału owinięty wokół bioder. Zamiast eksperymentować, wolimy wtapiać się w tłum, wybierając bezpieczną uniformizację. A przecież moda bezkompromisowa nie pyta o pozwolenie. Ona po prostu wychodzi na wiatr, staje na tle dzikiej natury i dobrze się ze sobą czuje, śmiejąc się w twarz przestarzałym konwenansom, które dawno powinny odejść do lamusa.
Vintage, klasyka spódnicy i szczypta luzu w jednym kadrze

Cały urok tej stylizacji polega na tym, że łączy ze sobą sprzeczności. Surowy, niemal pierwotny charakter otaczającego krajobrazu oraz ciężkich, solidnych butów spotyka się tu z tradycją szkockiej kraty i wolnością ruchu. To zestaw, który prowokuje do rozmowy, przyciąga wzrok i – co najważniejsze – nie udaje niczego, czym nie jest.
ZOBACZ TEŻ: Samotność z wyboru a samotność narzucona.
Dlaczego uciekamy na własne morze?
Nie ma tu korporacyjnej nudy ani sztywnego dress code’u z żurnala. Jest za to autentyczność, odrobina dystansu do samego siebie i radość płynąca z tego, że ubiorem można opowiedzieć ciekawą historię. Zderzenie historycznej estetyki z odrobiną bezczelnej nowoczesności tworzy unikalną mieszankę, obok której nie da się przejść obojętnie, co zresztą doskonale widać w każdym zatrzymanym na kliszy kadrze.
Przełamuj schematy i baw się własnym wizerunkiem

Nie namawiam Was oczywiście do tego, żebyście od jutra masowo ruszyli w miasto w kiltach, chociaż kto wie, może świat stałby się wtedy odrobinę barwniejszy? Chodzi mi raczej o to, żeby przestać bać się własnej szafy. Czasami wystarczy jeden nietypowy element, odważniejsze połączenie faktur, inna długość czy nietuzinkowy dodatek, żeby cała codzienna rutyna pękła jak bańka mydlana.
WARTO PRZECZYTAĆ: SZKOCKI KILT!
O łamaniu modowych stereotypów.
Moda w spódnicy to nie muzeum zakazów i nakazów, tylko plac zabaw, na którym to Ty ustalasz zasady. A kiedy przestajesz przejmować się tym, co wypada, nagle okazuje się, że ubiór znów staje się świetną przygodą, dającą poczucie wolności, której tak bardzo wszyscy dzisiaj potrzebujemy. Najwyższa pora zrzucić mentalne okowy i zacząć traktować własny styl jako poligon doświadczalny, w którym jedynym ograniczeniem jest nasza własna wyobraźnia.

Facet w spódnicy w kratę – KUPISZ TUTAJ
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: WSZYSTKIE MOJE KSIĄŻKI
KRÓLOWA DRAM! JUŻ W SPRZEDAŻY

Czy zdarzyło Ci się kiedyś marzyć o byciu szczuplejszą, piękniejszą, bardziej perfekcyjną?
Eliza marzy dokładnie o tym samym…, tylko że jej życie wymknęło się spod kontroli i wygląda zupełnie inaczej, niż to sobie zaplanowała. Na co dzień gra rolę lojalnej BFF – mistrzyni od ogarniania problemów wszystkich swoich przyjaciół (przynajmniej tak jej się wydaje). Ale jej własny świat? Cóż, totalna masakra.
Miłość, praca, przyjaciele (czy na pewno nimi są?),rodzina, która nie akceptuje jej życia w stolicy. I właśnie wtedy przychodzi moment olśnienia: jak sama mówi, skoro życie „ucieka jej przez dłonie”, podejmuje decyzję, która zmienia wszystko – napisze książkę. Tyle, że nie o sobie, lecz o życiu swojego przyjaciela Adasia. Czy to ją uratuje? Czy pogrąży jeszcze bardziej?
Poznaj polską Bridget Jones, królową pomyłek, przekręceń i dram – bo przecież każdy kraj zasługuje na swoją Bridget!
TU KUPISZ KSIĄŻKĘ Z AUTOGRAFEM
[instagram-feed user="zwyczajnychlopak"]
👁 Ten wpis został przeczytany 1132 razy.
☕ Szacowany czas czytania: 6 min.


