Stylizacja czy przebranie?

Dlaczego tak bardzo „grzeje” nas dziwność w stylu innych ludzi

Screenshot

Kiedy w tym roku zdecydowałem się na urlop, wiedziałem jedno: muszę wykorzystać tę okazję do niecodziennych stylizacji i ciekawych sesji zdjęciowych. Nie interesował mnie wyjazd w wersji „byle wygodnie”. Chciałem pobawić się formą. Przerysować coś. Sprawdzić, gdzie kończy się moda, a zaczyna kostium.

Dlatego zapakowałem sporo tematycznych ubrań rzeczy bardziej wyrazistych, momentami teatralnych, trochę „nie na co dzień”. Trochę meksykańskich ale w moim oryginalnym stylu. Bufiaste koszule, spodnie z falbanami, Czy wyraziste kapelusze. Sporo z tych rzezcy tygodniu wiszą w szafie i czekają na odwagę. I ruszyłem na plan zdjęciowy miejskich zakamarków. Bramy, betonowe ściany, meksykańskie murale i kaktusy, wąskie uliczki. Sceneria w klimacie. Ja celowo nieoczywisty.

Choć wielu z Was moje „dziwne stylizacje” przypadły do gustu, nie zabrakło też zaskoczonych reakcji. Prywatnych wiadomości. Komentarzy w stylu:
„Ale po co aż tak?”
„To jeszcze styl czy już przebranie?”
„Fajnie na zdjęcie, ale czy wyszedłbyś tak normalnie na miasto?”

ZOBACZ TEŻ: This was my dream!
Meksyk spełnił moje oczekiwania!

A zatem czy różni się stylizacja a kiedy zaczyna się przebranie? I właśnie na to pytanie dziś sobie odpowiemy.

Stylizacja a przebranie – subtelna, ale kluczowa różnica

Przebranie zakładamy po to, żeby kimś być. Stylizację – żeby coś o sobie powiedzieć. Przebranie ma funkcję. Jest kostiumem do roli. Wszyscy wiemy, że to gra. Że pod spodem jest ktoś inny.

Stylizacja natomiast jest przedłużeniem tożsamości. Nawet jeśli jest przerysowana. Nawet jeśli balansuje na granicy przesady. Ona nadal wynika z ciebie. Z twojej estetyki, twojej odwagi, twojej potrzeby ekspresji. Stylizacja przestaje być stylizacją dopiero wtedy, gdy staje się kłamstwem. Gdy zakładasz coś wyłącznie po to, by udawać kogoś, kim nie jesteś. Gdy czujesz, że to rola, a nie ty.

Dlaczego „dziwność” tak bardzo nas porusza? Bo tak naprawdę najbardziej niepokoi nas nie brzydota. Nie brak gustu. Tylko dziwność. Inność od innych wyróżnienie się z tłumu zwyczajności.

„Dziwność”, czyli coś, czego nie umiemy szybko zaszufladkować.

Stylizacja czy przebranie?
Stylizacja czy przebranie?

Lubimy porządek. Lubimy wiedzieć, co jest „męskie”, co „eleganckie”, co „normalne”. Gdy ktoś wyłamuje się z tej układanki, włącza się w nas lekki dyskomfort. A z dyskomfortu bardzo blisko do krytyki. Gdy widzisz mężczyznę w klasycznym garniturze –to bezpieczne. Oswojone. Przewidywalne.
Ale gdy ten sam mężczyzna założy szerokie spodnie, nietypową biżuterię, zarzuci płaszcz w stylu retro i stanie na środku miasta jak bohater własnego filmu – nagle coś się dzieje.

POLECAM: Mamma Mia! Kultowy musical znowu w Polsce!
Recenzja spektaklu Teatru Muzycznego w Łodzi

Nie dlatego, że wygląda źle. Tylko dlatego, że wygląda odważnie. Inaczej niż wszyscy! A odwaga w stylu potrafi prowokować i od zawsze tym się wyróżniali pionierzy mody na świecie. To „inność” wyznaczał trendy i budowała marki. To tez dzięki inności większość kreatorów mody zaistniała na świecie i w branży.

Męska moda i granica „przesady”

W Polsce wciąż mocno funkcjonuje przekonanie, że moda męska powinna być rozsądna. Niewychylająca się. Funkcjonalna. Najlepiej w kolorze granatu, szarości albo czerni. Bo to przecież zawsze się sprzeda Wszystko ponad to zaczyna ocierać się o „za dużo”.

Tylko kto właściwie ustala tę granicę? Czy styl ma być wygodny dla innych? Czy ma nie wywoływać emocji? Czy może jednak ma być prawdziwy dla ciebie?

Kiedy stoję w mocniejszej stylizacji w przestrzeni publicznej, czuję spojrzenia. I to ciekawe doświadczenie. Bo nagle ubranie przestaje być tylko ubraniem. Staje się komunikatem. Czasem manifestem. Czasem lustrem dla czyichś kompleksów. I nie mówię tego z wyższością. Sam kiedyś oceniałem. Sam myślałem: „Za bardzo”. Dopóki nie zrozumiałem, że to „za bardzo” często oznacza po prostu „bardziej, niż ja bym się odważył”.

Moda jako forma ekspresji, nie kostium

Stylizacja czy przebranie?
Stylizacja czy przebranie?

Moda ma w sobie element gry. I ja tę grę lubię. Lubię przesuwać granice. Lubię sprawdzać, jak daleko mogę pójść, nie tracąc siebie. Czasem to balansowanie jest subtelne. Czasem bardziej wyraziste. Jeśli nawet najbardziej teatralny look daje ci poczucie mocy, zabawy, kreatywności – to nie jest przebranie. To forma ekspresji. Problemem nie jest więc sama „dziwność”. Problemem jest to, że nie umiemy jej spokojnie przyjąć.

WARTO PRZECZYTAĆ: Trzeba Wiedzieć, Kiedy Ze Sceny Zejść…
czyli dlaczego coraz częściej chce odejść z social mediów.

Na końcu dnia – to tylko ubrania Materiał. Krój. Faktura. To tylko ubrania nic więcej. Nie zmiana ani twojego charakteru ani poglądów ani nawet nie szufladkuj cię w lepszym lub gorszej osobie. To wyraz twojej ekspresji, którą bądź co bądź każdy z nas ma w sobie.

Stylizacja czy przebranie?
Stylizacja czy przebranie?

Ale to, co na nie nakładamy – lęk, ocenę, zachwyt, zazdrość – mówi już znacznie więcej o nas niż o osobie, która je nosi. Dlatego następnym razem, gdy zobaczysz kogoś ubranego inaczej, zadaj sobie jedno pytanie: czy to naprawdę przebranie… czy po prostu ktoś odważył się być bardziej sobą?

A jeśli kiedyś zobaczysz mnie w szerokim płaszczu na środku miasta, w stylizacji, która wygląda jak kadr z filmu wiedz, że to nie kostium. To ja. Tylko w wersji bez kompromisów.

KUPISZ TUTAJ: SPODNIE Z FALBANAMI W STYLU MEKSYKAŃSKIM

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: PREMIERA MOJEJ KOLENEJ KSIĄZKI!

KRÓLOWA DRAM! JUŻ W SPRZEDAŻY

Czy zdarzyło Ci się kiedyś marzyć o byciu szczuplejszą, piękniejszą, bardziej perfekcyjną?

Eliza marzy dokładnie o tym samym…, tylko że jej życie wymknęło się spod kontroli i wygląda zupełnie inaczej, niż to sobie zaplanowała. Na co dzień gra rolę lojalnej BFF – mistrzyni od ogarniania problemów wszystkich swoich przyjaciół (przynajmniej tak jej się wydaje). Ale jej własny świat? Cóż, totalna masakra.

Miłość, praca, przyjaciele (czy na pewno nimi są?),rodzina, która nie akceptuje jej życia w stolicy. I właśnie wtedy przychodzi moment olśnienia: jak sama mówi, skoro życie „ucieka jej przez dłonie”, podejmuje decyzję, która zmienia wszystko – napisze książkę. Tyle, że nie o sobie, lecz o życiu swojego przyjaciela Adasia. Czy to ją uratuje? Czy pogrąży jeszcze bardziej?

Poznaj polską Bridget Jones, królową pomyłek, przekręceń i dram – bo przecież każdy kraj zasługuje na swoją Bridget!

TU KUPISZ KSIĄŻKĘ Z AUTOGRAFEM

Sending
Oceń stylizacje
0 (0 głosów)

👁 Ten wpis został przeczytany 497 razy.

☕ Szacowany czas czytania: 7 min.

Skompletuj całą stylizację z tego postu:

Używam afiliacji

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

This was my dream!

Tekstura ma znaczenie!