„To nie kraj, to ludzie”… recenzja, której nie potrafię napisać.

Recenzja najnowszej książki Joanny Racewicz.

Od kiedy rozpocząłem działalność blogerską, zrecenzowałem  dziesiątki książek. Jeszcze więcej ich przeczytałem, wydawało by się zatem, że napisanie recenzji książki nie powinno stanowić dla mnie dużego problemu. Tymczasem od momentu, kiedy przeczytałem To nie kraj to ludzie, autorstwa Joanny Racewicz minęło już trochę czasu, a ja nadal nie wiem, jak mam podejść do tego tematu,

Wszystko dlatego, że w swojej karierze nieraz czytałem bolesne książki. Z ciężkimi opisami lub wspomnieniami. Zazwyczaj jednak była to jakaś opowieść z przeszłości, fantazja lub najzwyczajniej fikcja literacka. Czytając jednak książkę Joanny, wiedziałem, że czytam o czymś, co wydarzyło się naprawdę. Nie tylko naprawdę ale i obok mnie, dziejące się tak niedawno…, poprawka- dziejące się nadal!

Joanna Racewicz: "To nie kraj, to ludzie"

40.73 

Buy from here
Pins
  1. Joanna Racewicz: "To nie kraj, to ludzie"

To nie kraj, to ludzie – kronika piekła

ZOBACZ TEŻ: RELACJA Z PREMIERY KSIĄŻKI CUDZE ŻYCIE 11.X.2022.
Dziękuję, że byliście ze mną!

Książka To nie kraj to ludzie, to opis naocznych relacji i rozmów jakie Joanna Racewicz, przeprowadziła w pierwszych tygodniach i miesiącach od wybuchu wojny na Ukrainie. Dziennikarka, na krótko po rozpoczęciu działań wojennych ruszyła tam gdzie mógł, jak sama pisze, nastąpić największy kryzys humanitarny w dziejach ludzkości! Ruszyła na granicę- tam gdzie byli potrzebni zwykli ludzie. Nie politycy, nie celebryci, po prostu zwyczajni ludzie bo to oni uratowali miliony uchodźców. W swojej książce Joanna porusza i przytacza zarówno rozmowy z wolontariuszami, który oddali swój czas i serce w imię braterskiej pomocy, ale i historii, naocznych świadków wojny, którzy przed śmiercią, gwałtem i zagładą uciekli do najbliższego kraju jakim okazała się dla nich Polska. Ta książka to swego rodzaju kronika. Kronika braterstwa, miłosierdzia i pomocy, ale i gehenny, upodlenia, bestialstwa i zezwierzęcenia tych, którzy kiedyś byli przez Ukraińców nazywani braćmi.

Należę do tych, którzy potrafią szybko czytać, około 100 stron na godzinę. Książka To nie kraj to ludzie, ma ich około 300. Czytając ją jednak, po zaledwie dwóch rozdziałach, musiałem ją odłożyć i nie wracać przez kilka dni. Wszystko dlatego, że opisy naocznych świadków, wynaturzenia, i brutalizmu, czego świadkiem byli ludzie uciekający z Ukrainy, przez armię Rosyjską, był dla mnie zbyt mocny. Kiedy zdajesz sobie sprawę, że dzieje się to tuż obok, tak blisko, tak prawdopodobnie, że mogłoby spotkać to nasz kraj… – to boli. Boli bezsilność, boli fakt że chciałoby się zrobić więcej, że czujesz się w  jakiś sposób winny, tego że wojna się nie kończy. Że ty żyjesz z dnia na dzień, masz swoje mniejsze lub większe problemy, być może drażni cię kolejny news o toczących się działaniach wojennych.

POLECAM: „ZARAZ WRACAM”…. JAK TYLKO PRZECZYTAM TĘ KSIĄŻKĘ!
Recenzja powieści Liliany Fabisińskiej.

A wówczas Joanna Racewicz, podrzuca ci lekturę, w której naoczni świadkowie opowiadają o tym, jak widzieli gwałcone dzieci w każdym z możliwych sposobów. Mówią ci o torturach, jakich nie oglądałeś w żadnym z horrorów. Mówią ci o rozdzielonych rodzinach, mordach na oczach kilkuletnich dzieci i śmierci na wyciągnięcie ręki. Ta książka, nie tylko zmienia perspektywę. Ona krzyczy do Ciebie! Otwórz oczy! Bo, że nie chcesz widzieć… nie znaczy, że tego nie ma.

Nie tylko o smutku.

Niewątpliwie w książce opowiadającej o tak tragicznych wydarzeniach, trudno jest znaleźć coś co przynosi nadzieję. Nadziei jednak w książce To nie kraj to ludzie wcale nie brakuje! Wręcz przeciwnie, stanowi ona clou całej opowieści. Bo to przede wszystkim książka, pełna uznania dla ludzi, którzy ofiarowali to co mieli, nie tylko materialnie, ale przede wszystkim czas, ręce do pracy i organizację w imię chęci ludzkiej pomocy. Joanna wielokrotnie podkreśla, że jako naród daliśmy radę. Wielokrotnie czuć dumę z ludzi, którzy nie bali się pomagać w imię dobroci serca… bo tak było trzeba. Tam gdzie zawiedli politycy. Ci sami politycy, którzy z taką ochotą pozowali do zdjęć aby chwalić się naszą organizacją w Europie. Aż chciałoby się powiedzieć ***** zrobiliście! To My – zwyczajni ludzie daliśmy radę. Autorka jednocześnie nie boi się poruszać i zwracać uwagi na trudne tematy. Nieraz porównując nas z wsparciem a raczej jego brakiem po wschodniej granicy. Nie boi się też przytaczać trudnych kart historii Wołynia i Kresów, które mogłyby stanowić ość niezgody. W tym wszystkim na kartach To nie kraj to ludzie widać, że Joanna jest dumna z nas i dumna z bycia Polką, bo w obliczu tragedii… dobro, które w nas jest… zawsze zwycięża.

Na koniec chcę zaznaczyć, że to czym książka Joanny ujęła mnie najbardziej, to naturalność w przekazie, rzeczywistość dialogów, bez ozdobników i redakcji. Ta książka to czysty przekaz, prosto z serca. Setek rozmów, których Ci ludzie nieraz potrzebowali, nie mniej niż chleba czy wody.

Jestem pełen uznania dla Asia za to z jaką wrażliwością i empatią podeszła do każdego z rozmówców. Jestem pewien, że nie były to łatwe rozmowy, zapewne niekomfortowe zarówno dla jednej jak i drugiej strony. Tymczasem autorka wyraźnie wiedziała, że musi to zrobić… po to abyś Ty czytelniku przeczytał to na własne oczy!

Podsumowując:

WARTO PRZECZYTAĆ: CUDZE ŻYCIE: NEWSY O KSIĄŻCE

Kiedy przebywałem na premierze książki To nie kraj to ludzie chciałem Asi zadać jedno pytanie- Czy słuchając o tych wszystkich okrucieństwach nie miała momentu kiedy chciała powiedzie -DOŚYĆ, nie Dam rady!  Nie zadałem tego pytania…, bo po opowieści Joanny jak powstawała książka, znałem już na nie odpowiedź, wiedziałem też, że byłoby ono wręcz nie na miejscu. Dlaczego? Bo ta książka musiała powstać… właśnie po to abyś Ty czytelniku, mógł przeżyć choć namiastkę tego, co przeżyli ci, który byli i są w sercu tego koszmaru!

KUPISZ TUTAJ: Joanna Racewicz – „To nie kraj, to ludzie”

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: PREMIERA MOJEJ DRUGIEJ KSIĄŻKI:

„CUDZE ŻYCIE”

TU KUPISZ KSIĄŻKĘ

Sending
Oceń stylizacje
5 (2 głosy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Relacja z premiery książki Cudze Życie 11.X.2022.

Dynie, duchy, horrory, i cały ten cyrk z Halloween…,