Trzeba Wiedzieć, Kiedy Ze Sceny Zejść…

czyli dlaczego coraz częściej chce odejść z social mediów.

Ta myśl krąży w mojej głowie od dawna i choć staram się z nią walczyć, coraz częściej w mojej głowie wybrzmiewa zdanie: trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Nie pojawiło się nagle. Nie przyszło po jednym gorszym poście, słabszych zasięgach czy nieudanej współpracy. To raczej cichy proces, który dojrzewa miesiącami, a może latami. Powolne przesuwanie granicy między „jeszcze chcę” a „już coraz trudniej”. W 2026 roku ta myśl wraca do mnie częściej niż kiedykolwiek wcześniej.

Wypalanie … twój cichu wróg

Pierwszym sygnałem jest wypalenie. Nie to spektakularne, filmowe, gdzie rzuca się wszystko i wyjeżdża w Bieszczady. Raczej to ciche, codzienne zmęczenie. Moment, w którym siadasz do tworzenia i zamiast ekscytacji czujesz ciężar. Co tym razem? Czy jeszcze chce ktoś to oglądać? Albo czy to w ogóle komuś się podoba. Znasz te schematy, przewidujesz reakcje, wiesz, co „powinno zadziałać”. I właśnie to „powinno” zabija całą frajdę.

ZOBACZ TEŻ: Postanowienia noworoczne! Dlaczego w tym roku ich nie zrobiłem?
I dlaczego coraz częściej mam wrażenie, że one wcale nie pomagają

Ale nawet kiedy pokonasz wypalenie i pomyślisz nie no jeszcze teraz to wkrada się podstępny, niesprawiedliwy nieprzewidywalny i kapryśny… ALGORYTM! Przez lata wmawiano nam, że liczy się jakość, regularność i autentyczność. A potem przychodzi dzień, w którym robisz dokładnie to samo co zawsze i nagle nikt tego nie widzi. Albo widzi, ale tylko wtedy, gdy podkręcisz emocje, dodasz kontrowersję, uprościsz przekaz do granic absurdu. I już nie wiesz czy tworzysz to co chcesz czy algorytm to podchwyci, dla którego jesteś tylko zwykłym userem o nr. X

Social media coraz rzadziej nagradzają spokój, refleksję czy niuanse. Coraz częściej premiują krzyk. Trwa nieustanny wyścig: kto ciekawszy, kto bardziej radykalny, kto szybciej wywoła reakcję. Jeśli nie nadążasz wypadasz. Jeśli nie chcesz w tym uczestniczyć algorytm robi to za ciebie.

Gdy wkład nie spotyka się z odbiorem

Jest też rozczarowanie. Ciche, niewygodne. To uczucie, że wkładasz w swoją twórczość, markę i narrację znacznie więcej, niż wraca. Czas, energia, emocje, często prywatność. A po drugiej stronie statystyki, które nie zawsze idą w parze z realnym docenieniem. Zaczynasz się zastanawiać, czy ta proporcja nadal ma sens.

No i wiek. Temat, o którym rzadko mówi się wprost. Bo w social mediach zawsze są młodsi. Nowsi. Szybsi. Bardzij na czasie, bardziej osadzani w trendach i nowomowie. Bardziej bezczelni w dobrej i złej wersji tego słowa. Internet kocha świeżość, nawet jeśli jest pusta. A doświadczenie? Ono nie zawsze klika się tak dobrze.

POLECAM: Mamma Mia! Kultowy musical znowu w Polsce!
Recenzja spektaklu Teatru Muzycznego w Łodzi

Czasem mam wrażenie, że scena, na której kiedyś było miejsce dla różnych głosów, dziś coraz częściej zamienia się w casting. Jeśli nie pasujesz do aktualnego formatu dziękujemy. Następny. Nikt płakać nie będzie… szybko zapomną.

I właśnie wtedy wraca to zdanie: trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Nie w geście porażki, ale świadomości. Zanim zaczniesz robić coś wbrew sobie. Zanim zamienisz autentyczność na strategię przetrwania.

Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść.. czemu tego nie robię?

A jednak i tu pojawia się paradoks nie potrafię całkiem zniknąć. Bo tworzenie jest częścią mnie. Nawet jeśli męczy, nawet jeśli czasem boli. To nie jest coś, z czego da się zrezygnować jednym kliknięciem „dezaktywuj konto”. Może więc nie chodzi o zejście ze sceny na dobre. Może raczej o zmianę światła, zmniejszenie głośności, przestawienie mikrofonu bliżej siebie. O bycie obecnym na własnych zasadach nawet jeśli algorytmy tego nie lubią.

WARTO PRZECZYTAĆ: Spójrz na „Twarze”, poznasz historie.
Recenzja książki Małgorzaty Pawlak.

I choć coraz częściej myślę o zniknięciu, wiem jedno: dopóki jeszcze mam coś do powiedzenia po swojemu, dopóty scena wcale nie jest taka pusta.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: PREMIERA MOJEJ KOLENEJ KSIĄZKI!

KRÓLOWA DRAM! JUŻ W SPRZEDAŻY

Czy zdarzyło Ci się kiedyś marzyć o byciu szczuplejszą, piękniejszą, bardziej perfekcyjną?

Eliza marzy dokładnie o tym samym…, tylko że jej życie wymknęło się spod kontroli i wygląda zupełnie inaczej, niż to sobie zaplanowała. Na co dzień gra rolę lojalnej BFF – mistrzyni od ogarniania problemów wszystkich swoich przyjaciół (przynajmniej tak jej się wydaje). Ale jej własny świat? Cóż, totalna masakra.

Miłość, praca, przyjaciele (czy na pewno nimi są?),rodzina, która nie akceptuje jej życia w stolicy. I właśnie wtedy przychodzi moment olśnienia: jak sama mówi, skoro życie „ucieka jej przez dłonie”, podejmuje decyzję, która zmienia wszystko – napisze książkę. Tyle, że nie o sobie, lecz o życiu swojego przyjaciela Adasia. Czy to ją uratuje? Czy pogrąży jeszcze bardziej?

Poznaj polską Bridget Jones, królową pomyłek, przekręceń i dram – bo przecież każdy kraj zasługuje na swoją Bridget!

TU KUPISZ KSIĄŻKĘ Z AUTOGRAFEM

Sending
Oceń stylizacje
5 (1 głos)

👁 Ten wpis został przeczytany 673 razy.

☕ Szacowany czas czytania: 6 min.

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Mamma Mia! Kultowy musical znowu w Polsce!