Kilka dni temu oglądałem Eurowizję i nie, nie wstydzę się tego. Uwielbiam ten konkurs od dzieciństwa i oglądam go nie przerwanie już od 22 lat! Ale to właśnie on kolejny raz uświadomił mi… że wszyscy jesteśmy hipokrytami! Po raz kolejny jak tylko zakończyło się widowisko zauważyłem coś, co właściwie co roku wygląda dokładnie tak samo. Sam konkurs muzyczny bardzo szybko przestaje być tylko konkursem, a zaczyna przypominać emocjonalną wojnę między ludźmi siedzącymi przed telewizorami i telefonami. W mediach społecznościowych natychmiast pojawiły się pretensje o głosy, rozczarowanie punktacją i komentarze o tym, kto „powinien” był nas wesprzeć, a tego nie zrobił.
Szczególnie dużo emocji wzbudził brak wysokich punktów od krajów, które przez wielu Polaków są traktowane jako bliskie lub zaprzyjaźnione. Pojawiały się komentarze o Ukrainie, o niewdzięczności, o rozczarowaniu i o tym, że „po tym wszystkim” oczekiwaliśmy czegoś więcej. I właśnie wtedy pomyślałem sobie, że to bardzo ciekawe, jak łatwo przychodzi nam ocenianie innych ludzi i przypisywanie im złych intencji, podczas gdy sami bardzo często robimy dokładnie to samo, tylko w innych okolicznościach.
To właśnie te reakcje skierowały mnie do napisania tego tekstu, bo nagle uświadomiłem sobie, że wszyscy jesteśmy trochę hipokrytami. Nie dlatego, że jesteśmy źli. Raczej dlatego, że jesteśmy ludźmi i niezwykle trudno jest patrzeć na siebie równie surowo, jak patrzymy na innych.
Przygotowałem dla Ciebie spis treści, który pomoże Ci łatwiej nawigować po tym wpisie.
Świat, w którym każdy jest sędzią

Mam wrażenie, że współczesny świat wręcz zachęca nas do oceniania. Każdego dnia przewijamy setki zdjęć, filmów i opinii, a przy okazji wyrabiamy sobie zdanie o ludziach, których kompletnie nie znamy. Oceniając ich związki, decyzje, wygląd, sposób życia czy poglądy, bardzo szybko zapominamy, że widzimy jedynie fragment rzeczywistości. Mimo to potrafimy w kilka sekund wydać wyrok i uznać, że ktoś jest fałszywy, egoistyczny, śmieszny albo niewdzięczny.
Najbardziej fascynujące jest jednak to, że bardzo często zachowania, które najmocniej krytykujemy u innych, sami również posiadamy. Człowiek potrafi oburzać się na cudzy egoizm, a chwilę później sam postawić własne potrzeby ponad potrzebami innych. Możemy krytykować ludzi za potrzebę uwagi, jednocześnie sami oczekując reakcji, zainteresowania i aprobaty. Denerwuje nas, kiedy ktoś ocenia innych powierzchownie, ale sami robimy dokładnie to samo każdego dnia, często nawet nieświadomie.
Hipokryzja nie zawsze wygląda spektakularnie
Myślę, że hipokryzja bardzo rzadko wygląda tak, jak pokazują ją filmy czy internetowe dyskusje. To zwykle nie są wielkie moralne deklaracje, za którymi kryje się całkowite zakłamanie. Hipokryzja jest dużo bardziej codzienna i zwyczajna. Objawia się w drobnych sytuacjach, których nawet nie zauważamy.
POLECAM: Biżuteria dla faceta.
Kiedy naszyjniki i wisiorki zmieniły płeć
Chcemy być rozumiani przez innych, ale sami często nie próbujemy zrozumieć nikogo poza sobą. Oczekujemy cierpliwości, wyrozumiałości i empatii, jednocześnie bardzo szybko odbierając je innym ludziom w momencie, gdy nas zawiodą albo po prostu zachowają się inaczej, niż byśmy chcieli. To trochę tak, jakbyśmy wobec siebie stosowali zupełnie inne zasady niż wobec reszty świata. Dla siebie zawsze znajdujemy kontekst i usprawiedliwienie. Dla innych najczęściej mamy jedynie ocenę.
Internet nagradza brak refleksji

Internet dodatkowo bardzo mocno to pogłębił. Dzisiaj praktycznie każdy może stać się komentatorem, sędzią i ekspertem od życia innych ludzi. Wystarczy kilka sekund, żeby napisać komuś, że jest żałosny, toksyczny albo śmieszny. Co gorsza, media społecznościowe często nagradzają najbardziej radykalne opinie. Im mocniejszy komentarz, tym większe zainteresowanie. Spokojna refleksja przegrywa z oburzeniem, a wyważona opinia ginie wśród emocjonalnych reakcji.
Mam jednak wrażenie, że za tym wszystkim bardzo często kryje się coś jeszcze. Ludzie wyjątkowo mocno reagują na cechy innych, których sami w sobie nie akceptują. Kiedy ktoś wydaje się zbyt pewny siebie, zaczyna nas drażnić. Kiedy ktoś odnosi sukces, łatwo przypisać mu pychę albo sztuczność. Kiedy ktoś otwarcie mówi o sobie lub pokazuje swoje życie, pojawiają się komentarze o narcyzmie i potrzebie atencji.
Tymczasem prawda jest taka, że większość z nas również chce być zauważona, doceniona i ważna. Tylko własne potrzeby dużo łatwiej nam usprawiedliwić. Oczekujemy od innych tego, czego sami nie dajemy
Podobnie działa to w relacjach między ludźmi i całymi społeczeństwami. Czy właśnie to nie znaczy że wszyscy jesteśmy hipokrytami?
WARTO PRZECZYTAĆ: Przeszłość… Czemu tak długo tkwimy jej w szponach?
i jak się z nich uwolnić
Eurowizja jest tutaj świetnym przykładem, bo pokazuje, jak bardzo lubimy wierzyć, że dobro, sympatia czy wsparcie powinny zawsze wracać dokładnie z tego samego kierunku. Jeśli my kogoś wspieramy, oczekujemy tego samego w zamian. Jeśli okazujemy komuś życzliwość, podświadomie liczymy na wdzięczność. Problem polega na tym, że świat nie działa według naszych emocjonalnych scenariuszy. Ludzie podejmują decyzje z różnych powodów, często zupełnie niezwiązanych z nami, a mimo to bardzo łatwo odbieramy takie sytuacje osobiście.
Co ciekawe, sami również nie zawsze zachowujemy się tak lojalnie i konsekwentnie, jak oczekujemy tego od innych. Każdy z nas miał moment, w którym kogoś zawiódł, zapomniał o kimś albo nie odwzajemnił wsparcia. Jednak kiedy role się odwracają, dużo trudniej nam spojrzeć na sytuację z dystansem.
Chcemy być rozumiani, ale sami nie chcemy rozumieć

Największy paradoks polega jednak na tym, że sami chcemy być oceniani przez pryzmat intencji, natomiast innych oceniamy głównie po efektach ich działań. Jeśli my popełnimy błąd, od razu szukamy kontekstu i wyjaśnień. Tłumaczymy się gorszym dniem, emocjami, zmęczeniem albo trudną sytuacją.
Kiedy jednak ktoś inny zachowa się podobnie, bardzo szybko sprowadzamy go do jednego zachowania i uznajemy, że taki właśnie jest. Nie interesuje nas jego historia ani powody. Wystarcza nam własne rozczarowanie i emocjonalna reakcja.
ZOBACZACZ TEŻ: Trencz nigdy nie wychodzi z mody.
Klasyk w męskiej szafie.
Im jestem starszy, tym częściej dochodzę do wniosku, że dojrzewanie nie polega na stawaniu się idealnym człowiekiem. Chodzi raczej o świadomość własnych wad i o umiejętność spojrzenia na siebie równie krytycznie, jak patrzymy na innych. Może wszyscy jesteśmy bardziej podobni, niż nam się wydaje
To trudne, bo każdy z nas lubi myśleć o sobie jako o tej „dobrej stronie” konfliktu. Każdy chce wierzyć, że jego emocje są uzasadnione, a jego reakcje logiczne. Tymczasem prawda jest dużo mniej wygodna wszyscy bywamy małostkowi, zazdrośni, egoistyczni i niesprawiedliwi.
Tak łatwo jest nam być… hipokrytami!

I może właśnie dlatego warto czasem zatrzymać się przed kolejnym szybkim osądem. Nie po to, żeby przestać mieć własne zdanie albo udawać, że wszystko jest dobre. Krytyka jest potrzebna, podobnie jak reagowanie na zło czy głupotę. Chodzi raczej o to, żeby pamiętać, że po drugiej stronie zawsze stoi człowiek równie niedoskonały jak my sami.
Bo prawdopodobnie wszyscy jesteśmy hipokrytami. Różnica polega jedynie na tym, kto potrafi się do tego przed sobą przyznać.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: PREMIERA MOJEJ KOLENEJ KSIĄZKI!
KRÓLOWA DRAM! JUŻ W SPRZEDAŻY

Czy zdarzyło Ci się kiedyś marzyć o byciu szczuplejszą, piękniejszą, bardziej perfekcyjną?
Eliza marzy dokładnie o tym samym…, tylko że jej życie wymknęło się spod kontroli i wygląda zupełnie inaczej, niż to sobie zaplanowała. Na co dzień gra rolę lojalnej BFF – mistrzyni od ogarniania problemów wszystkich swoich przyjaciół (przynajmniej tak jej się wydaje). Ale jej własny świat? Cóż, totalna masakra.
Miłość, praca, przyjaciele (czy na pewno nimi są?),rodzina, która nie akceptuje jej życia w stolicy. I właśnie wtedy przychodzi moment olśnienia: jak sama mówi, skoro życie „ucieka jej przez dłonie”, podejmuje decyzję, która zmienia wszystko – napisze książkę. Tyle, że nie o sobie, lecz o życiu swojego przyjaciela Adasia. Czy to ją uratuje? Czy pogrąży jeszcze bardziej?
Poznaj polską Bridget Jones, królową pomyłek, przekręceń i dram – bo przecież każdy kraj zasługuje na swoją Bridget!
TU KUPISZ KSIĄŻKĘ Z AUTOGRAFEM
Oceń stylizacje
( głosów)👁 Ten wpis został przeczytany 815 razy.
☕ Szacowany czas czytania: 9 min.


