More Posts

  • Okiem Laika: Recenzja filmu: „Powrót do tamtych dni”

    Film, który boli… a jednocześnie koniecznie trzeba go zobaczyć!

    Biorąc pod uwagę ilość kinowych premier jakie zesłała by jesień 2021 roku, trudno w kinie nie znaleźć czegoś co spodobałoby się nawet najbardziej wybrednym odbiorcą. I choć polskie kino, od lat funduje nam coraz to lepsza jakość, to jednak ciągle w mainstreamu, przepycha się ogromna ilość gniotów i paździerzy. Jak wobec tego znaleźć te produkcje, które wyraźnie warto zobaczyć?

    Po pierwsze: Możecie czytać mojego bloga :P, bo o tym dobrym kinie na pewno nie omieszkam Was poinformować. Po drugie: Możecie zaufać oficjalnym nominacją 46 Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, bo właśnie tam w Konkursie główny oficjalną nominację otrzymał film „ Powrót do tamtych dni”. Film który choć boli przez cały seans… jest cholernie dobry i trzeba zobaczyć!

  • Okiem Laika: Dziewczyny z Dubaju

    Niby wiesz, że grzeszysz ale jednak chcesz to zobaczyć!

    Bez wątpienia długo wyczekiwana i nieraz przekładana premiera filmu „Dziewczyny z Dubaju” zdominuje tegoroczną jesień w kinach. I już dziś trudno przypuszczać co wpłynęło na ten stan rzeczy. Czy powodem jest fakt skandalu, jaki jakiś czas temu zawładnął polskim show biznesem, ekranizacja książki czy też medialna burza jaka rozgrzała do czerwoności polskie portale plotkarskie na miesiąc przed premierą filmu.
    Bez względu na to, na co najbardziej liczyli twórcy, prawdopodobnie nie ma w Polsce osoby, która o Dziewczynach z Dubaju nie słyszała. Czy sukces medialny wystarczy aby Film udźwignął oczekiwania twórców i ciężar kina gatunkowego, którym pragnął być?

  • OKIEM LAIKA: Recenzja filmu „To musi być miłość”

    Komedia o świętach, przez przypadek.

    No dobra, nawet jeśli wielu z Was nie lubi, to czy naprawdę jest ktoś, kto nie obejrzał którejkolwiek z części Listów do M.? – jestem przekonany, że nie. Wprawdzie każda kolejna, nowo powstała część nie dorównała do pierwowzoru, to jednak w tej historii jest jakaś magia (może poza czwartą częścią), która sprawia, że z przyjemnością patrzy się na bohaterów tej sagi.
    Nic dziwnego, że Polsat musiał w końcu pozazdrościć swojemu głównemu konkurentowi – stacji TVN, która to stoi za tą kultową opowieścią i stworzył swój własny film na święta – o jakże „oryginalnym” tytule 😉 – To musi być miłość, zupełnie „nie nawiązując” do klasyki, na którym oparte są wszystkie świąteczne filmy, czyli : „To właśnie miłość” z 2000 roku. Niestety Polsat poszedł o krok dalej, bo nie tylko zgarnął sam tytuł, pomysł czy stylistykę ale licząc zapewne na bogatą frekwencję widzów, także kilku aktorów utożsamianych z wspomnianymi Listami do M. I wiecie co… to mogłoby się udać, mogło – gdyby zrezygnowano z nakręcenia filmu o świętach…, w którym nie ma świąt!

  • Okiem Laika: Recenzja filmu „Wszystkie nasze strachy”

    Wszystko o nas samych

    Rzeczywistość pandemiczna skutecznie uderzyła w branżę filmową w Polsce i choć niewątpliwie przyczyniła się do wzrostu zainteresowania odbiorców wszelkiej maści platformami streamingowymi, dla kina okazała się wręcz zabójcza. W efekcie na krótko przed oficjalnym otwarciem kin w kolejce na swoje premiery czekało kilkanaście pozycji, które dosłownie ledwo się mieściły na kinowych tablicach.
    Nie jest to dobre ani dla odbiorców (co za dużo, to nie zdrowo) ani tym bardziej – dla twórców. Bo pośród „paździerzy”, „shitów’’ i komercyjnej papki coraz trudniej dostrzec filmy wybitne. Tych w polskim kinie, wbrew pozorom, nie brakuje. I tak, pomiędzy wysypem komedii romantycznych, halloween-owych horrorów i świątecznych gniotów, to 5 listopada na ekrany zagości film pt. „Wszystkie nasze strachy” . Film powstały prawie 2 lata temu, laureat Złotego Lwa na festiwalu w Gdyni. Czy obronił się na tle pozostałych pozycji i dlaczego to najlepszy czas na jego premierę? Zapraszam na nową recenzję.

  • SWEAT – Sława to kapryśna przyjaciółka…, trzeba się o nią nieustannie troszczyć…- tylko czy warto?

    Recenzja Okiem laika

    Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o produkcji SWEAT, nie ukrywam, byłem co do niej bardzo sceptyczny. Pierwszy zonk pojawił się w chwili ogłoszenia SWEAT jako laureata nominacji oficjalnej selekcji filmów Festiwalu w Cannes. Mało tego, jako zwycięzcy w aż 8 kategoriach, najlepszych nagród filmowych w Polsce, czyli Złotych Lwów. Było to dość istotnym argumentem, że SWEAT… raczej nie powinien być zły…. I nie był. Był cholernie dobry.

  • 25 lat niewinności. Historia Tomka Komendy

    Pozycja obowiązkowa… ku przestrodze

    Są takie historie, o który świat musi się dowiedzieć, podobnie jak są takie filmy, które obowiązkowo każdy powinien zobaczyć. I nawet jeśli nie kochacie kina tak bardzo jak ja, ten film to obowiązkowa pozycja  nie tylko każdego Polaka, to obowiązkowa pozycja dla każdego człowieka… ku przestrodze, bo każdy z nas, jak się okazuje, mógłby być na tym miejscu Tomka Komendy i jego „25 lat niewinności”

  • Pętla – Nowy (ten sam) film Patryka Vegi.

    Recenzja Okiem laika

    „Pętla” to prawdopodobnie jeden z najgorszych filmów Patryka Vegi i to już od pierwszej minuty. To nic innego jak nowy (taki sam) film Patryka Vegi. Nie pomaga tutaj nawet moralizatorska wstawka nawiązująca do przypowieści o Synu Marnotrawnym, która w rzeczywistości wywołuje tylko śmiech…

  • Okiem Laika: Sala samobójców. Hejter

    a miało być tak pięknie…

    „Sala samobójców:Hejter” – to niewątpliwie jedna z najbardziej wyczekiwanych premier początku 2020 roku. Jan Komasa, dzięki wybitnie dobrej passie zeszłego roku za sprawą „Bożego Ciała” a co za tym idzie nominacji Oskarowej, przyćmił w oczekiwaniach zarówno „Zenka” lansowanego przez publiczną telewizję, czy wybitnie pewną siebie Blankę Lipińską i jej „365 dni”. Na przekór oczekiwaniom twórców premiera została zaplanowana na 6. marca, czyli dokładnie na tydzień przed wybuchem paniki w związku z epidemią koronawirusa i zamknięciem kin.

    Wydawałoby się, że to wszystko mogło doprowadzić do załamania (przynajmniej komercyjnego) sukcesu nowego filmu Komasy. Nic z tych rzeczy, bo „Hejter” na przekór samej tematyce filmu, przerzucił się na internetowe platformy VOD i kodowane wypożyczalnie, dzięki czemu sam mogłem go zobaczyć… i jednak rozczarować.

    Wydawałoby się, że to wszystko mogło doprowadzić do załamania (przynajmniej komercyjnego) sukcesu nowego filmu Komasy. Nic z tych rzeczy, bo „Hejter” na przekór samej tematyce filmu, przerzucił się na internetowe platformy VOD i kodowane wypożyczalnie, dzięki czemu sam mogłem go zobaczyć… i bardzo się rozczarować.

  • Okiem laika: 365 dni… Orgazmu nie będzie…

    Blanka to kobieta bardzo spójna w swoim przekazie. Jej książki są nią a ona jest swoimi książkami. Ta spójność i wiarygodność doprowadziła ją do sukcesu, którego plony zbiera do dziś. A że sukces rodzi sukces, było pewne, że kolejnym krokiem będzie ekranizacja jej literackiego dzieła. Czy było warto? Co by nie mówić, pokora to nie jest najmocniejsza strona autorki, a samą krytykę czasem warto wziąć sobie do serca.

  • Okiem Laika: „KOTY” – czyli „dzieło”, o którym nie da się zapomnieć.

    Koty to najnowszy film Toma Hoopera. Nazwisko to nie jest jednak przypadkowe z pod ręki tego reżysera wyszło nie jedno oscarowe działo jak np. „Jak zostać królem” czy słynny musical „LesMiserable: Nędznicy”. Wszystko wskazywałoby, że „Koty” powinny być skazane na sukces. I tutaj sprawdza się stare polskie przysłowie „nie wszystko złoto, co się świeci”, bo choć KOTY to niewątpliwie złote runo musicali, a jednocześnie sztuka, która na zawsze powinna zostać na deskach teatru i nigdy z nich się nie wychylać.

  • Okiem Laika: „JUDY”, czyli blask gwiazd, który nigdy nie przemija…

    „JUDY” to film, w którym twórcy zadbali o każdy detal, potęgując nasze uczucia. To dzieło, które balansuje na granicy euforii i rozpaczy, dokładnie na tym, na czym opierało się życie Judy Garland. To wreszcie film, który choć usprawiedliwia kolejną gwiazdę, która ma przecież wszystko, jednocześnie nie mając nic. Staje się usprawiedliwieniem jej życia, bo na to właśnie zasługuje.

    Czy zatem „JUDY” to film wybitny? Raczej nie…